Ubiegłoroczne wyrywkowe badania stacji przez Izbę Handlową wykazały, że w co czwartym przypadku parametry paliwa różniły się od normy. Opublikowano "czarne listy" stacji sprzedających rozcieńczony produkt. Często jednak "chrzcił" kto inny. - Źródłem szarej strefy jest to, co dzieje się między producentem a stacją paliw - uważa Maciej Powroźnik, dyrektor Polskiej Izby Paliw Płynnych.
Wszyscy do kontroli
Nowe przepisy spełniają postulat detalistów - kontrolą zostaną objęci wszyscy, od rafinerii do dystrybutora (wcześniej sprawdzano tylko stacje). Na wdrożenie systemu przewidziano w tegorocznej rezerwie budżetowej 4,6 mln zł (w 2003 r. wydano 2,2 mln zł). Czy to jednak nie za mało? Początkowo rząd zapisał aż 12 mln zł na walkę z paliwową "szarą strefą". Tymczasem przepisy po raz pierwszy obejmą kontrolą tzw. stacje zakładowe (należące do przedsiębiorstw) - przez co liczba podmiotów do sprawdzenia rośnie.
- Liczba stacji poddanych kontroli prawdopodobnie się zmniejszy, ponieważ będziemy musieli większość z nich przebadać całościowo - przewiduje Renata Wolanin, dyrektor Departamentu Nadzoru Rynku Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Obowiązek ten nakładają regulacje europejskie - do unijnych statystyk przesłać mamy wyniki kosztownych, kompleksowych badań parametrów paliwa. Dotychczas kontrolowaliśmy jedynie najbardziej typowe cechy paliw, ulegające zmianie przy fałszerstwach.
Łatwiejsze inspekcje