Po przebiciu ostatnich szczytów przez indeksy wydawało się, że kierunek może być tylko jeden - na północ! Kolejny raz proste, schematyczne myślenie przyniosło rozczarowanie inwestorom oczekującym silnych wzrostów (ale tylko tym co obstawiają duże spółki). WIG20 wprawdzie lekko wzrósł, ale porusza się w iście anemicznym trendzie wzrostowym. Z całą pewnością nie pomaga nam sytuacja okołorynkowa, choć nie przeceniałbym tego faktu. Tak na dobrą sprawę zdania są podzielone, czy plan Hausnera pomoże, czy zaszkodzi. Na giełdzie w dalszym ciągu karty rozdają duzi gracze, a rynek sprawia wrażenie kontrolowanego, więc sprawa dalszych wzrostów wydaje się otwarta.
Powody do radości mają jak na razie inwestorzy, którzy uwierzyli w małe i średnie spółki. Moda na "średniaki" ciągle trwa. To, co stało się na czwartkowej sesji na Getinie, przejdzie zapewne do historii warszawskiej giełdy (obroty 55 mln złotych takie jak w przypadku Pekao!!!) i potwierdza, że "średniakami" zaczynają interesować się inwestorzy instytucjonalni, a nie jak to było do niedawna - drobni inwestorzy i spekulanci.
W sumie tego należy się spodziewać i to jeszcze nie koniec hossy MIDWIG-u, gdyż polski rynek akcji jest zbyt płytki dla funduszy inwestycyjnych i OFE, które bardziej zaangażować się w duże spółki nie mogą, bo złamią prawo. Szukają więc perspektywicznych spółek średniej wielkości, szczególnie tych przeprowadzających duże emisje (patrz: Duda, Boryszew, LPP, czy chociażby teraz Getin).
Reasumując, jest szansa na wzrost WIG20 w tym roku nawet w rejony 1950-2000 pkt. O ile prognozy są zawsze obarczone błędem, o tyle pewne jest to, że zwyżka przerywana będzie licznymi korektami, a także nie jeden raz pojawi się zwątpienie co do trwałości trendu. Hitem dalej będą średniaki.
Zwróć uwagę: