Eurostat uznał ostatnio, że fundusze emerytalne nie należą do finansów publicznych. Ta decyzja będzie miała spore konsekwencje dla naszego kraju, gdy przejdziemy na unijny system liczenia zobowiązań Skarbu Państwa (ESA95). Oznacza bowiem, że do długu publicznego należy doliczyć obligacje skarbowe, jakie znajdują się w portfelach OFE. Poza tym - zyski funduszy nie będą pomniejszać zobowiązań sektora finansów publicznych. Jak wyliczyli analitycy BRE Banku, dług publiczny, prognozowany na koniec tego roku, liczony metodą ESA95, ale z uwzględnieniem decyzji Eurostatu, wyniósłby 52,1% PKB. Gdyby zaś OFE zaliczyć do sektora finansów publicznych, byłoby to tylko 47,6%.
Polski rząd nie zamierza zrezygnować z walki o to, aby OFE zostały zaliczone do finansów publicznych. Zamierza namówić ministrów finansów krajów członkowskich, aby odrzucili opinię Eurostatu. Ci wskazują, że Polska nie gwarantuje odpowiedniego poziomu emerytur. Jednak - jak wynika ze słów ministra finansów Andrzeja Raczko - to może się zmienić.
- To jest przedmiot dyskusji, co do którego musimy znaleźć jakiś kompromis - powiedział. - Państwo nie ucieka od odpowiedzialności - dodał.
W tej chwili państwo gwarantuje dopłatę do funduszu emerytalnego, który nie uzyskał wymaganej przez prawo minimalnej stopy zwrotu, w sytuacji, gdy zbankrutuje zarządzające nimi towarzystwo emerytalne, a w Funduszu Gwarancyjnym jest za mało pieniędzy. Państwo gwarantuje też wypłatę minimalnej emerytury, jeśli ubezpieczony nie zebrał dostatecznych kapitałów na swoich kontach w OFE oraz ZUS-ie.
PAP