Niemiecka spółka zdecydowała się na dalsze redukowanie kosztów, by przy spadających przychodach wypracować taki sam zysk operacyjny jak w ub.r., czyli 2,5 mld euro. Osiągnięcie tego celu określono jako "ambitne wyzwanie". Prezes spółki Bernd Pischetsrieder powiedział, że Volkswagen musi być przygotowany na "najgorszy" scenariusz. Jako jego elementy wymienił długotrwałe utrzymywanie się niskiego kursu dolara na poziomie 1,30 za euro, dalszą stagnację rynku i związaną z tym konieczność obniżania cen.
Najważniejszy model Volkswagena, golf, nie sprostał oczekiwaniom i zaledwie pięć miesięcy po wprowadzeniu go na rynek firma musi dodawać za darmo klimatyzację, by utrzymać sprzedaż. Razem z teraz zapowiedzianymi redukcjami kosztów spółka zmniejszy wydatki o 4 mld euro do 2005 r. - Jest już jasne, że zysk operacyjny w I kw. będzie kiepski, nawet w porównaniu z ub.r. Styczeń był najsłabszym miesiącem od wielu lat - przyznał Pischetsrieder.
W pierwszych dwóch miesiącach roku sprzedaż Volkswagena spadła o 6%, w porównaniu z takim samym okresem ub.r. Spółka planuje zmniejszenie liczby pracowników w fabrykach samochodów o 3,5%, czyli o 5 tys. osób. W Niemczech będzie im proponowane wcześniejsze przejście na emeryturę. W miejsce tych, którzy odejdą, będzie przyjmowana tylko jedna piąta nowych pracowników. - Już I kw. ub.r. był bardzo słaby i jeśli VW zapowiada, że ten rok będzie jeszcze gorszy, to może być źle - powiedział agencji Bloomberga David Haysey z londyńskiego biura Deutsche Banku. Akcje Volkswagena staniały wczoraj na frankfurckiej giełdzie o 3%.
Bloomberg