Wczorajsza sesja, poza początkowym "zjazdem" indeksu, upłynęła w spokojnej atmosferze. Po wcześniejszych spektakularnych zwyżkach inwestorzy postanowili zrealizować zyski. Największe spółki zachowały się bardzo solidarnie i w większości przypadków straciły na wartości około 2%. Trudno też było znaleźć jakiegoś negatywnego bohatera sesji. Ostatecznie, przy spadkach giełd zagranicznych, indeks największych spółek zakończył dzień ponad 2-proc. zniżką.

Pomimo pojawiających się opinii zwiastujących koniec hossy wydaje się, że taki scenariusz w obecnych warunkach jest jeszcze mało prawdopodobny. Wprawdzie wymienić można przynajmniej kilka istotnych negatywnych czynników (sytuacja na giełdach w USA, spadek cen miedzi, ciągle nierozwiązane problemy finansów publicznych, czy też pojawienie się na pierwszych stronach gazet informacji o kolejnych rekordach indeksów), to jednak wolumen obrotu jest jeszcze zbyt niski jak na kształtowanie się szczytu. Ponadto brakuje jeszcze euforii zakupów przy ogólnie panującym optymizmie oraz zbyt silne są oczekiwania uczestników rynku na korektę.

Najbliższe wsparcie można zlokalizować na wysokości około 1760 pkt - poziom ten wyznaczony został przez ostatni lokalny szczyt. Silniejsza bariera popytowa znajduje się w przedziale 1720-1730 pkt. Na tej wysokości przebiega aktualnie linia średnioterminowego trendu wzrostowego, która już kilkakrotnie powstrzymywała spadek indeksu. Przełamanie tej bariery mogłoby zwiastować silniejsze spadki. W przypadku kontynuacji wzrostu opór zlokalizowany jest na poziomie około 1930 pkt - na tej wysokości przebiega między innymi 61,8-proc. zniesienie bessy.

Wskaźniki techniczne nadal prezentują się pozytywnie i trudno jest znaleźć wyraźne oznaki zakończenia wzrostów. MACD znajduje się ponad swą linią sygnalną, przyjmując wartości dodatnie. Podobnie zachowuje się Price ROC. Nieco gorzej przedstawia się RSI, na którym widoczne są negatywne dywergencje. Jedynie wskaźniki szybkie (Stochastic, Williams'R%) sygnalizują krótkoterminowe wykupienie rynku.