Bieżący tydzień na światowych rynkach rozpoczął się od spadków. Początek dały im amerykańskie indeksy giełdowe, które już w poniedziałek uległy dość silnej przecenie. Dzień później w ślad za nimi podążyły rynki europejskie.
S&P 500 od początku tygodnia zniżkuje. Na razie jednak spadki nie były na tyle silne, by indeks zdołał opuścić konsolidację, w której przebywa już od półtora miesiąca. Do przełamania jej dolnego ograniczenia, na poziomie 1122 pkt, potrzeba przynajmniej jeszcze jednej lub dwóch spadkowych sesji. Niestety, z uwagi na przedłużający się ruch horyzontalny, niewiele poniżej wspomnianego wsparcia, w okolicach 1110 pkt przebiega dolne ograniczenie średnioterminowego kanału wzrostowego. W rzeczywistości to dopiero od jego testu będzie zależeć dalsza średnioterminowa sytuacja na amerykańskim rynku. Wyjście indeksu z kanału oznaczałoby rozpoczęcie silnej korekty lub nawet powrót trendu spadkowego. Z kolei odbicie się od niego przyczyniłoby się do zakończenia obecnej krótkoterminowej korekty i kontynuacji średnioterminowych wzrostów. W obecnej chwili stosunkowo trudno jednak opowiedzieć się za którymś z przedstawionych scenariuszy. Wydaje się, że najbezpieczniej będzie poczekać na konkretny sygnał ze strony samego rynku.
Podobnie jak zachodnie rynki, tak i giełdy środkowoeuropejskie obecny tydzień rozpoczęły od spadków. Wydaje się, że po wielu miesiącach silnych wzrostów większa korekta nie powinna być dla nikogo zbyt wielkim zaskoczeniem. Obecnie jednak, dosłownie po kilku spadkowych sesjach, stosunkowo trudno stwierdzić, czy bieżąca przecena to już jej początek. Z uwagi na średnioterminowe wykupienie rynku, jak też pięciofalowe struktury widoczne na wykresach indeksów, z pewnością jest to prawdopodobne. Zarazem, jeśli miałbym określić prawdopodobieństwo rozpoczęcia korekty na poszczególnych rynkach, to największe szanse dałbym warszawskiej giełdzie. Nieco lepiej wygląda, moim zdaniem, rynek węgierski, a najlepiej czeski. Najprawdopodobniej jednak swym zasięgiem obejmie ona wszystkie trzy rynki, różnica może być widoczna co najwyżej w skali spadków.