W Brukseli przebywa nieformalna grupa przedstawicieli polskich organizacji rolniczych. Przyjechali oni negocjować polską składkę do COPA-COGECA. Duże kontrowersje wzbudza to, że liczona jest ona według wielkości danego kraju. Polski wkład ma wynieść 570 tys. euro rocznie. Prawie tyle samo, ile płacą bogaci rolnicy z Francji czy Niemiec. - To niesprawiedliwe - uważa Jan Krzysztof Ardanowski, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. - Nie uzyskujemy pełnych dopłat bezpośrednich do naszego rolnictwa, jak to jest w przypadku innych krajów, dlatego też powinniśmy być w tym względzie inaczej traktowani - dodaje J.K. Ardanowski. Zdaniem prezesa, organizacji rolniczych po prostu nie będzie stać na zapłacenie tak dużej sumy. Polska grupa liczy jednak na to, że uda się jej wynegocjować zmianę warunków.
- Nie zgadzamy się jednak na to, abyśmy w zamian za obniżenie stawki byli traktowani inaczej od reszty krajów UE. Musimy być pełnoprawnymi członkami - powiedział J.K. Ardanowski. Wczoraj odbyły się spotkania z prezesami COPA-COGECA i polscy przedstawiciele są dobrej myśli. - Im bardzo zależy na naszym uczestnictwie w tej organizacji, w końcu jesteśmy dużym, rolniczym krajem. Rozmowy są trudne, ale jestem przekonany, że dojdziemy do porozumienia - powiedział J.K. Ardanowski.