Mijający tydzień przyniósł załamanie zjawiska charakteryzującego notowania na światowych rynkach finansowych od grudnia ub.r., czyli niezbyt często widywanej w ostatnich latach zbieżności trendów pomiędzy rynkami akcji i obligacji skarbowych. Ta zgodność przybrała karykaturalną postać w poprzedni piątek. Wtedy to bardzo kiepskie statystyki na temat liczby nowych miejsc pracy w USA w lutym (21 tys. wobec 125 tys. oczekiwanych) wywołały euforię na głównych rynkach obligacji rządowych i załamanie rentowności do najniższych poziomów od lipca 2003 r. Równocześnie do poniedziałku rynki akcji niezupełnie się przejmowały tą informacją, niezbyt dobrze świadczącą o poziomie koniunktury gospodarczej w USA.
Poprzedni 3-miesięczny okres zgodności trendów pomiędzy rynkami obligacji (gdzie kontynuacja wzrostów sygnalizowała utrzymujące się lęki deflacyjne) i akcji (gdzie zwyżka zaczęła odzwierciedlać nadzieje na "reflacyjne" ożywienie) pomiędzy marcem a czerwcem ub.r. skończył się marnie dla obligacji. Do listopada przeżyły gwałtowną falę spadków, gdy światowe ożywienie gospodarcze przybrało zaskakująco silną postać.
Gdyby kusić się o uogólnienia, to rynkiem, który się "myli", powinien być ten, na którym obserwować można znaczną aktywność szerokiej publiczności. W tym przypadku jest to zdecydowanie rynek akcji. Styczniowy napływ netto nowych środków do funduszy akcji w USA był niższy tylko od tego obserwowanego w lutym 2000 r., czyli na miesiąc przed końcem poprzedniej hossy. W ten sposób niepokojąca osoby przesądne regularność, z którą "marce lat parzystych" (1992, 1994, 1998, 2000 i 2002, choć nie 1996) okazywały się najgorszymi z możliwych okresami do inwestowania w akcje wraca tylnymi drzwiami.
Rozpoczęte we wtorek spadki cen akcji na świecie można traktować jako dowód ujawnienia się obaw, że tym razem to właśnie rynki akcji zgrzeszyły nadmiernym optymizmem. Pomimo czwartkowych spadków o 1,5-2% środkowoeuropejskie giełdy nie wydawały się specjalnie "przejęte" faktem, że najsilniejszy od września spadek głównych indeksów do poziomów z grudnia zastał je w okolicach nowych szczytów.