Wydarzeniem dnia, wpływającym na giełdową koniunkturę, niestety negatywnym, był atak terrorystyczny na hiszpańskich dworcach. Choć przypisywano go baskijskiej organizacji ETA, to pojawiały się też głosy, że za atakami na taką skalę może stać Al-Kaida i mogą się one powtórzyć. Zagrożenie terroryzmem, zwłaszcza od pamiętnych ataków na WTC 11 września 2001 r., skłania inwestorów do pozbywania się akcji.
Najmocniej spadły indeksy giełd europejskich, choć liderem zniżek wcale nie był madrycki IBEX, który stracił 2,16%. Większy spadek dotknął m.in. frankfurckiego DAX-a (-3,46%) czy paryskiego CAC-40 (-2,97%). W defensywie znalazły się przede wszystkim spółki związane z turystyką, lotnictwem i ubezpieczeniami.
Złe wieści z Hiszpanii miały też wpływ na przebieg sesji za Atlantykiem. Tamtejsi inwestorzy chyba najbardziej są wyczuleni na wieści o atakach terrorystycznych, zwłaszcza jeśli spekuluje się na temat aktywności Al-Kaidy. Indeksy nie spadły jednak tak mocno, ponieważ pojawiło się też kilka pozytywnych czynników. Jednym z nich były pozytywne dane makroekonomiczne. Wyraźnie spadła liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłki, co może świadczyć o poprawie koniunktury na rynku pracy. Właśnie na ten temat wypowiedział się prezes Rezerwy Federalnej USA - Alan Greenspan, który spodziewa się stabilnego wzrostu zatrudnienia. To pozytywny sygnał, ponieważ sugeruje szybszy rozwój gospodarki, choć z drugiej strony inwestorzy mogą mieć dylemat. Szybszy wzrost oznacza bowiem perspektywę szybszej podwyżki stóp procentowych, co nigdy nie sprzyja rynkom akcji. Szef Fed, jak to ma w zwyczaju, nie zasugerował jednak w żaden sposób, kiedy mogłoby dojść do zmiany oprocentowania. Opinie analityków są w tej kwestii różne, niektórzy spodziewają się podwyżki w drugiej połowie br., niektórzy mówią, że może to nastąpić najwcześniej w 2005 r. Indeks Dow Jones Industrial Average do godz. 22.00 naszego czasu spadł o 1,65%, a wskaźnik Nasdaq Composite mierzący koniunkturę w branży nowoczesnych technologii stracił 0,96%.