Na giełdzie nie można być niczego pewnym, ale kontrakty wczoraj "musiały" zatrzymać spadki. Skala optymizmu na niedawnych szczytach była tak duża, że po ponad 100-pkt przecenie nie trudno było znaleźć chętnych na łapanie dołka korekty. Tym bardziej że większość terrorystycznych ataków paradoksalnie stwarzało zawsze okazje do kupna. Do tego poranne sesyjne minimum wypadły dość szczęśliwie jedynie 1 pkt nad czwartkowym dołkiem. Bardzo szybko rozbudziło to nadzieje na podwójne dno i późniejsze faktyczne wyjście nad linię szyi praktycznie ustawiło dalsze notowania. Czy był to tylko ruch powrotny do niedawnej formacji głowy z ramionami, czy może już przerwanie korekty?

Odpowiedzi nie poznamy jeszcze na początku tygodnia, gdyż większość inwestorów wstrzymywać się będzie z decyzjami ze względu wtorkowe posiedzenie FOMC w Stanach. Nas też to dotyczy, szczególnie przy tak dużej aktywności na GPW zagranicznych inwestorów. Stopy procentowe (termin ich podniesienia) są teraz kluczową kwestią w wycenie amerykańskiego rynku akcji i jakakolwiek niespodzianka przyniesie bardzo silną reakcję rynków. Żeby było dramatyczniej, inwestorzy od 2 miesięcy nie dostają kluczowych danych o inflacji cen produkcji sprzedanej (PPI). Rzekomo z powodu przechodzenia na nowy system, choć nikt nie rozumie, czemu równolegle nie można podawać "starych" danych. Takie działania wzbudzają spore obawy, gdyż w ostatnich miesiącach ropa wzrosła pod szczyty wojen z Irakiem, a indeks towarów CRB już ósmy miesiąc z rzędu robi nowe maksimum. To przypomina trochę rosyjską ruletkę, gdy po ostatnich danych o bezrobociu nikt nie oczekuje szybkiej podwyżki stóp, a nieznane dane o amerykańskiej inflacji mogą okazać się argumentem, który zabije takie bycze nadzieje.