Analiza siły relatywnej plasuje branżę informatyczną gdzieś pomiędzy dużymi i małymi spółkami. Mimo że w ostatnich miesiącach na akcjach firm informatycznych można było nieźle zarobić, to i tak siła relatywna, mierząca zachowanie indeksu sektorowego względem wskaźnika cenowego dla całego rynku, znajduje się w trendzie spadkowym. Jednak ta sama siła względna, mierząca zachowanie sektora w stosunku do WIG20, rośnie.
Korekta
internetowego załamania
Trend wzrostowy na wykresie indeksu branży informatycznej trwa od października 2002 roku. W tym czasie jego wartość wzrosła ponad 200%. Biorąc pod uwagę, że po drodze nie było praktycznie żadnej znaczącej korekty, trend można uznać za dojrzały i podatny na odwrócenie. Na razie jednak z wykresu nie płyną żadne bezpośrednie sygnały, które wskazywałyby na zakończenie zwyżki. Pojawiają się pierwsze negatywne dywergencje na wskaźnikach tygodniowych (np. RSI), ale to jeszcze nie są sygnały zmiany tendencji. Jeśli obecną sytuację miałbym porównać do wydarzeń z przeszłości, to przywołałbym zwyżkę z lat 1996-1997, zakończoną budowanym przez trzy miesiące szczytem. Dobrym sygnałem zmiany trendu był wtedy spadek tygodniowego RSI poniżej poziomu równowagi.
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Trwający prawie 1,5-roku wzrost skłania do postawienia tezy, że korygujemy całą bessę, zapoczątkowaną pęknięciem internetowej bańki. Skoro tak, to wykres indeksu powinien dotrzeć przynajmniej do 38,2-proc. zniesienia bessy z lat 2000-2002. Znajduje się ono dopiero w okolicach 4 tys. punktów, podczas gdy indeks zbliża się dopiero do 2,9 tys. punktów. Z tego punktu widzenia miejsca na wzrosty jest jeszcze sporo.