Do ubezpieczenia w KRUS zachęca ponaddziesięciokrotnie niższa niż w ZUS składka (220 zł na kwartał). Dlatego wielu Polaków prowadzących własną działalność gospodarczą kupiło grunty na wsi tylko po to, aby znaleźć się w KRUS. Traci na tym budżet państwa. Z tego powodu jednym z kluczowych założeń planu Hausnera jest reforma systemu ubezpieczeń społecznych.

Rząd postanowił zmniejszyć nadużycia i ograniczyć dostęp do KRUS osobom czerpiącym korzyści z działalności pozarolniczej. Według projektu nowelizacji ustawy o KRUS, jeżeli ich roczny podatek z działalności gospodarczej będzie większy niż 2528 zł, będą musiały przejść do ZUS. - To dobry pomysł. Wprowadzenie takiego limitu z całą pewnością odstraszy tych, którzy wstępowali do KRUS tylko po to, aby zaoszczędzić na ubezpieczeniu - uważa Jan Krzysztof Ardanowski, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.

Jednak sami rolnicy uważają, że ustawa może budzić wiele zastrzeżeń. Przedsiębiorcy, którzy zajmują się bardzo podobną działalnością, zostaną podzieleni: jedni będą mieli prawo ubezpieczać się w KRUS, a inni będą zmuszeni przejść do ZUS. Z rolniczego ubezpieczenia będą mogli skorzystać na przykład usługodawcy, zajmujący się zwalczaniem szkodników roślin i zwierząt, natomiast nie będą mogli ci, którzy tępią owady. Będzie można, uczestnicząc w KRUS, wytwarzać miotły i wyroby z gałęzi i słomy, a nie będzie można wyplatać koszyków. To samo dotyczy stolarzy, którzy płacą wyższy podatek, niż pozwala na to limit. Inaczej jest z producentami trumien, którzy nie przekraczają wyznaczonego progu. - To absurd i dyskryminacja niektórych zawodów - oburza się J. K. Ardanowski. Rozbieżności wynikają z tego, że część przedsiębiorców rozlicza się z podatku dochodowego ryczałtem, który określa Karta Podatkowa.