W tym roku benzyna w sprzedaży detalicznej zdrożała już w Stanach Zjednoczonych średnio o 15%. Przyczyniły się do tego obawy, że tamtejsze rafinerie nie zdążą przed sezonem urlopowym uzupełnić zapasów, które są teraz o 4,7% mniejsze od pięcioletniej średniej. Może też zmniejszyć się import, gdyż po wprowadzeniu ostrzejszych przepisów chroniących środowisko, niektóre zagraniczne rafinerie mogą mieć kłopoty z wyprodukowaniem odpowiedniego paliwa.
W miniony poniedziałek średnia cena galonu benzyny sięgnęła w USA 1,724 USD. Rekord - 1,747 USD za galon - padł 25 sierpnia ub.r., gdy zbliżał się termin powrotu z letnich wakacji i wszyscy urlopowicze tankowali do pełna, a wiele rafinerii zamknięto w wyniku awarii energetycznej, która pozbawiła prądu olbrzymie obszary od Michigan aż po Nowy Jork.
Comiesięczny raport Departamentu Energetyki opublikowany 9 marca przewiduje rekordowe ceny w tym roku, "nawet jeśli uniknie się niespodziewanych przerw w pracy rafinerii lub rurociągów". W stanach takich jak Kalifornia, gdzie możliwości zarówno przerobu ropy są ograniczone, jak i jej importu, galon benzyny już kosztuje ponad 2 USD.
Podczas gdy w przeszłości wysokie ceny ograniczały popyt, to teraz Amerykanie kupują coraz więcej benzyny. W minionych czterech tygodniach popyt wzrósł o 4,5% w stosunku do takiego samego okresu przed rokiem, mimo że za pełny bak trzeba już płacić o 4-5 USD więcej niż na początku stycznia. Duży popyt na wszelkie paliwa, także na benzynę, jest pochodną szybkiego tempa wzrostu amerykańskiej gospodarki. W okresie ożywienia ludzie więcej podróżują, a ciężarówki przewożą więcej towarów. n
Komentarz