Czwartkowe notowania były nerwowe. Początkowo, inwestorzy pod wpływem informacji o deklaracjach kierownictwa SLD o dążeniu do zmiany premiera wyprzedawali złotego. Potem, kiedy szef rządzącej partii zaprzeczył tym spekulacjom, rynek odrabiał straty. Pomogła w tym wiadomość, że Ministerstwo Finansów planuje wymienić na rynku część środków z emisji papierów skarbowych za granicą. W sumie będzie to ok. 930 mln USD.
Duży wpływ na cenę złotego miały też wahania kursu euro do dolara. Wspólna waluta zyskała prawie dwa centy i kosztowała ponad 1,24 USD. Jest zatem blisko opuszczenia górą dwutygodniowej konsolidacji. To oznaczałoby zapewne koniec korekty notowań i ponowny atak na barierę 1,3 USD. Powód wyprzedaży dolara był trochę dziwny. Wskazywano, że było nim wstrzymanie ruchu pociągów Eurostar, kursujących pod kanałem La Manche. Obawy o nowe zamachy w Europie powinny raczej sprzyjać dolarowi, a nie go osłabiać.
Ostatecznie, w czwartek po południu euro na krajowym rynku było nieco droższe niż dzień wcześniej i kosztowało 4,75 zł. Dolar stracił trochę na wartości i był wyceniany na 3,824 zł.