Od sześciu sesji trwa konsolidacja kursu kontraktów w przedziale ponad 50 punktów. Czwartkowa czarna świeca, wypełniająca niemal cały ten przedział, stwarza uzasadnione obawy, że jesteśmy u progu głębszej przeceny. Najbardziej wymowne są problemy futures z utrzymaniem się powyżej linii trendu wzrostowego. Z drugiej strony wciąż wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia zaledwie z cykliczną korektą. Jak dotąd sytuacja rozwija się według charakterystycznego w tym roku schematu - kontrakty poszły mocno w górę na dwóch sesjach, po czym nastąpiła konsolidacja, potem korekta w dół i ponowna konsolidacja. Zgodnie z tym schematem teraz należałoby oczekiwać powrotu w górę.

Jednak coraz więcej zdaje się wskazywać, że być może już wkrótce dobiegnie końca ten cykliczny schemat. Za taką zmianą przemawia MACD. Od lutego wskaźnik ten tworzy negatywne dywergencje, a kolejne jego dołki i szczyty układały się do wczoraj w klin. Wyjście MACD dołem z tej formacji może okazać się kluczową wskazówką co do dalszego rozwoju sytuacji. W lutym i marcu wskaźnik ten dał 4 błędne sygnały. Wygląda jednak na to, że tym razem ostatni sygnał sprzedaży ma szanse być poprawnym. Dodatkowo lada dzień MACD może pokonać wsparcie wynikające z dołka z 26 lutego. A to będzie oznaczać, że niedźwiedzie zyskują sporą przewagę.

Od szczytu hossy w sierpniu ub.r. utrzymuje się duża zmienność. Wskaźnik ATR (z 14 sesji) ma powyżej 40 punktów. Przed rokiem - u progu silnego trendu - ATR miał zaledwie ok. 20 pkt. Można więc uznać, że przy średnioterminowej strategii podążania za trendem stopy powinny być obecnie dwa razy szersze. Większa zmienność oznacza też, że aby utrzymać ryzyko na niezmienionym poziomie, należy otwierać mniejsze pozycje.