Reklama

Zawężanie wolności

- Ta ustawa zmniejszy "władczość" organów administracji publicznej w stosunku do przedsiębiorców - zapowiadał premier Leszek Miller, gdy w październiku 2003 roku rząd przedstawiał środowiskom pracodawców projekt ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Mimo pewnych zastrzeżeń, przedsiębiorcy poparli proponowane rozwiązania. Sytuację zmieniła jednak diametralnie przedstawiona później rządowa autopoprawka do ustawy.

Publikacja: 20.03.2004 09:06

- Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej nie jest faktem incydentalnym, lecz częścią strategii rządu. To sygnał, że przedsiębiorca jest sojusznikiem, a nie przeciwnikiem w walce o środki dla budżetu - reklamował prawie pół roku temu nowe propozycje rządowe premier Miller. Szef rządu nie ukrywał, że w trakcie ministerialnych prac nad projektem trzeba było przełamywać opór części administracji, która nie chciała się pogodzić z utratą swoich dotychczasowych uprawnień.

Nadchodzi

urzędowa rewolucja

W myśl propozycji, władza urzędników miała być ograniczona na korzyść swobody przedsiębiorców. Nic więc dziwnego, że propozycje były w dużej mierze tym, czego oczekiwały środowiska gospodarcze. A projekt zakładał m.in. uproszczenie procedur związanych z zakładaniem firmy. Formalności rejestracyjne miały się ograniczyć do jednej wizyty w urzędzie gminy lub dzielnicy. Ponadto w projekcie zakładano ograniczenie koncesjonowania, a także radykalne zmniejszenie częstotliwości kontrolowania działalności gospodarczej. Ustawa przewidywała, że inspekcja u przedsiębiorcy może trwać maksymalnie do ośmiu tygodni. Efektem zmian, nazywanych przez niektóre media rewolucyjnymi, miało być znaczne obniżenie kosztów ponoszonych teraz przez przedsiębiorców.

- Proponowane rozwiązania były wielokrotnie konsultowane z organizacjami przedsiębiorców i choć nie wszystkie ich postulaty zostały uwzględnione, to niezbędne jest pilne uchwalenie tej ustawy - komentował wówczas Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich. Jego organizacja zdecydowanie i mocno poparła jak najszybsze uchwalenie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej.

Reklama
Reklama

Także inne organizacje pozytywnie przyjęły projekt, choć wyrażały wątpliwości, czy zapisy ustawy nie zostaną "ulepszone" w czasie procesu legislacyjnego. - Mamy masę obaw. To wynika z naszych dotychczasowych doświadczeń, szczególnie w czasie prac parlamentarnych - stwierdziła Henryka Bochniarz, szefowa Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

Krok w przód, krok w tył

Jej wątpliwości wydają się dziś bardzo zasadne. Projekt nie tylko nie został szybko uchwalony, ale rządowa autopoprawka zasadniczo zmieniła szereg zawartych w nim propozycji.

Zdaniem przedsiębiorców z Business Centre Club, dyskutowany w Sejmie od 18 lutego projekt wraz z rozwiązaniami zaproponowanymi przez rząd w autopoprawce stanowi rozmiękczenie wcześniejszych propozycji.

Najważniejsze zastrzeżenia pracodawców dotyczą radykalnego poszerzenia katalogu typów działalności wymagających zezwolenia. Pierwotnie było ich 14, w wersji po poprawce - aż 29. Prawie dwukrotnie zwiększyła się też liczba przypadków, gdy można w firmie prowadzić więcej niż jedną kontrolę. Może ich być nawet pięć.

Ponadto BCC uważa za niedopuszczalne propozycje dotyczące rozwiązania problemu wiążącej wykładni prawa podatkowego (art. 10). Zdaniem organizacji, przedsiębiorca, podejmując decyzje gospodarcze, powinien mieć pewność, że urzędowe interpretacje prawa nie ulegną zmianie. Tymczasem propozycje nie dają mu takiej pewności. Zakładają wyłącznie możliwość uzyskania "pisemnej informacji" o zakresie stosowania prawa w konkretnej, indywidualnej sprawie. To nie satysfakcjonuje przedsiębiorców z BCC. Ich zdaniem, konieczna jest inna forma weryfikacji często nieczytelnych i niespójnych regulacji. Może to być np. żądanie wydania decyzji o zastosowaniu norm podatkowych w danej sytuacji. Przedsiębiorcy przysługiwałoby przy tym prawo do zaskarżenia takiego rozstrzygnięcia administracyjnego na drodze sądowej.Organizacja bardzo krytycznie ocenia nowe zasady dotyczące odmowy udzielenia koncesji, ograniczenia jej zakresu lub zmiany koncesji (art. 56 ust. 1). BCC uważa, są one zbyt ogólne. Przesłanką do odmowy może być np. bliżej nie-określone zagrożenie "obronności i bezpieczeństwa państwa lub obywateli". Jak argumentują przedsiębiorcy, konieczne jest tu ustawowe sprecyzowanie tych zagrożeń.

Reklama
Reklama

Odpowiedzialność karna

Całkowicie nieuzasadnione jest wprowadzenie do przepisów rygoru odpowiedzialności karnej. Chodzi o sytuację, gdy przedsiębiorca złoży fałszywe oświadczenia, dotyczące spełnienia przez jego firmę warunków niezbędnych do wykonywania danej działalności regulowanej (art. 65 ust.1).

- Może się zdarzyć, że drobny przedsiębiorca podejmujący działalność gospodarczą, nie spełni jakiegoś warunku, np. w wyniku niezrozumienia często niejasnych przepisów - argumentuje Tomasz Uchman, członek BCC i dyrektor Instytutu Lobbingu. W takiej sytuacji urząd, trzymając się literalnie przepisów, może uznać, że przedsiębiorca nie przestrzega prawa. Wówczas może sięgnąć po represję karną. - Odpowiedzialność karna jest dla winy umyślnej - dodaje Uchman. Jego zdaniem, w takiej sytuacji najpierw należałoby zażądać wyjaśnień, ewentualnie później zastosować przepisy o zakazie prowadzenia danej działalności objętej wpisem do rejestru, co i tak będzie dla przedsiębiorcy najdotkliwszą karą.

Najbardziej uciążliwe mogą być proponowane w autopoprawce zmiany dotyczące kontroli w firmach (art. 77 i 78). Rozszerzają one katalog przypadków, w których w przedsiębiorstwie można prowadzić więcej niż jedną kontrolę równocześnie. Jest to de facto powrót do obecnie obowiązującej normy.

Przedsiębiorcy zauważają także, że w autopoprawce nie uwzględniono szeregu wcześniej zgłaszanych przez organizacje uwag do projektu, które były podtrzymane w trakcie uzgodnień.

Autopoprawka

Reklama
Reklama

to regres

Niedociągnięć jest zresztą dużo więcej. Dotyczą choćby braków w definicjach, jakimi posługuje się ustawa. Efektem mogą być trudności interpretacyjne i utrzymanie dotychczasowej niepewności prawa. Na skutek zapisów autopoprawki w projekcie pojawia się też szereg niekonsekwencji. W jednym z przepisów mówi się np. o podawaniu numerów rejestru przedsiębiorców lub ewidencji działalności oraz równolegle numeru NIP. Tymczasem założeniem ustawy było stosowanie w przyszłości tylko jednego numeru identyfikacyjnego, właśnie NIP.

Business Centre Club konkluduje, że włączenie do projektu rządowej autopoprawki stanowi poważny regres w stosunku do pierwotnych rozwiązań ustawy złożonej w Sejmie.

- Nie dopuszczamy do rozmiękczania - powiedział niedawno wicepremier Jerzy Hausner, gdy podobne zarzuty padły ze strony członków Krajowej Izby Gospodarczej. Według niego, autopoprawka miała iść w kierunku dostosowania do rozwiązań unijnych. Dodał, że jeśli się okaże, iż jest ona niezgodna z prawodawstwem UE, rząd wycofa się z niej. W tej sytuacji, na postawione przez BCC pytanie, czy można w Sejmie uratować ustawę o swobodzie gospodarczej, na razie nie ma wiążącej odpowiedzi.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama