Reklama

Czy to dystrybucja?

Hossa na warszawskiej giełdzie trwa już prawie 1,5 roku. W dalszym ciągu prym wiodą w niej przede wszystkim średnie i małe spółki. W tej fali wzrostowej (zapoczątkowanej w listopadzie zeszłego roku) ich przewaga nad tuzami jest szczególnie wyraźna: indeks cenowy Parkietu zyskał ponad 60%, WIG20 wzrósł tylko ponad 20%. Na rynku brakuje powoli akcji, których cena wyrażana jest w groszach.

Publikacja: 20.03.2004 09:00

Przeskok w kierunku spółek słabszych fundamentalnie informuje, że czas poważniejszego schłodzenia koniunktury zbliża się nieubłaganie. Czy tym razem, tak jak w drugiej połowie zeszłego roku, skończy się na w miarę łagodnym trendzie bocznym?

Nie wierzę, żeby rynki poruszały się według jakiegoś z góry ustalonego schematu, który dodatkowo daje się dość precyzyjnie opisać liczbami. Dlatego z rezerwą podchodzę do tego, że fala wzrostowa zapoczątkowana w październiku 2003 roku i na razie zakończona 8 marca stanowi niemal dokładnie 1,618 długości pierwszego etapu odreagowania bessy, czyli zwyżki trwającej od października 2001 do końca stycznia 2002 r. Ale to nie jest jedyny argument, który sugeruje, że okolice 1800 punktów to dobre miejsce na rozpoczęcie korekty.

Trend jest dojrzały

Długoterminowy trend wzrostowy coraz wyraźniej wykazuje techniczne oznaki zmęczenia. Zwyżka zapoczątkowana pod koniec listopada zeszłego roku przebiega pod znakiem dywergencji na wskaźnikach technicznych. Trendu nie potwierdza ostatnio RSI, coraz niższe szczyty pojawiają się na wykresie MACD (ten sam wskaźnik "zlikwidował" najsilniejszą z możliwych odmian dywergencji na wykresie tygodniowym). W okolicach 1800 punktów dopełnił się zasięg wybicia z formacji konsolidacji (można traktować ją jak trójkąt lub jako podwójne dno), budowanej przez 1,5 roku.

Niemniej to wszystko za mało, żeby powiedzieć: tak, rozpoczęła się korekta. Do tego potrzeba sygnału bezpośrednio z wykresu indeksu. Takim może być przebicie wzrostowej linii trendu - ponieważ wsparcie to jest już doskonale rozpoznane, większą wagę przywiązywałbym do 1680 pkt (górne ograniczenie wrześniowo-styczniowej konsolidacji). Spadek poniżej tej wartości otworzy drogę do 1600 punktów - do tej wartości zbliża się główna linia trendu wzrostowego. Z tego też miejsca rozpoczęło się budowanie oznaczanej przez niektórych analityków formacji klina zwyżkującego. Spadek po zakończeniu takiej formacji jest z reguły szybki i w pierwszej fazie dociera do punktu, z którego klin został zapoczątkowany. W łagodnej wersji na tym poziomie korekta mogłaby się już zakończyć.

Reklama
Reklama

Choć argumentów za przynajmniej kilkutygodniowym ochłodzeniem koniunktury jest dostatecznie dużo, to przecież trend wzrostowy wciąż trwa! I jak pokazuje przykład amerykańskiego S&P 500, może trwać bardzo długo. Faza, w której indeks tracił impet wzrostowy, ciągnęła się przez dwa miesiące (niemal dokładnie tyle czasu proces ten przebiega na wykresie WIG20), a na jej zakończenie mieliśmy jeszcze przyspieszenie tempa wzrostu, co dało kolejne dwa miesiące hossy. Dopiero później, ale też nie od razu, rozpoczęły się spadki.

Liderzy niedoceniani?

Zostawmy na chwilę argumenty techniczne i spójrzmy na wyceny największych spółek. Po dość udanym pod względem wyników finansowych roku, wskaźniki C/Z niektórych gigantów wyglądają zachęcająco. Szczególnie liderów hossy. Na przykład, C/Z dla KGHM nie przekracza 10, podczas gdy średnia dla branży surowcowej w Europie wynosi 19 (wyliczana przez agencję Dow Jones). Podobnie jest z PKN Orlen - wartość rynkowa firmy przewyższa roczne zyski o ok. 11 razy, średnia dla sektora naftowego to 17,8. Można to interpretować na dwa sposoby: albo polskie spółki są niedoceniane, albo inwestorzy wątpią w to, że zeszłoroczne osiągnięcia uda się powtórzyć. Niestety, nieregularności zysków są rzeczą charakterystyczną dla obydwu przedsiębiorstw. Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest znaczny udział Skarbu Państwa w spółkach.Wysokie obroty akcjami mniejszych firm

Jednym z nowszych sygnałów ostrzegawczych przed zmianą trendu jest wyraźnie zwiększony obrót akcjami mniejszych i średnich firm. W lutym wolumen papierami spółek wchodzących w skład indeksu WIRR wyniósł prawie 74 mln papierów i był najwyższy w historii. Już wiadomo, że w marcu będzie jeszcze wyższy. W przypadku spółek wchodzących w skład MIDWIG wzrost aktywności inwestorów jest jeszcze większy - 10 dni przed końcem miesiąca jest wyższy niż w lutym o 50%. To budzi podejrzenie, że trwa dystrybucja akcji spółek, których kursy rosły najmocniej. Na razie jednak nie widać jej na wykresach indeksów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama