W Nicei Polska i Hiszpania wywalczyły po 27 głosów na 345 w przyszłej unijnej Radzie Ministrów. To jedynie o dwa głosy mniej, niż posiadałby każdy z czterech największych krajów Unii (Niemcy, Francja, Wielka Brytania oraz Włochy). Jednak w projekcie unijnej konstytucji pojawił się inny system głosowania. Według niego, decyzje miałyby zapadać tzw. podwójną większością głosów. Czyli do podjęcia decyzji wystarczyłoby poparcie połowy państw członkowskich, reprezentujących co najmniej 60% ludności UE. Proponowane zmiany w konstytucji faworyzują najludniejsze kraje Unii. Polska i Hiszpania, które najwięcej traciły na pozycji w Radzie, wspólnie optowały przy starym, nicejskim systemie głosowań. Jednak po wyborach parlamentarnych w Hiszpanii zwycięscy socjaliści zapowiedzieli wycofanie poparcia dla systemu nicejskiego. W tej sytuacji polski rząd zdecydował się na kompromis. - Uznaliśmy, że kompromis w sprawie traktatu konstytucyjnego UE jest nie tylko potrzebny, ale i możliwy - oświadczył premier Leszek Miller po spotkaniu z kanclerzem Niemiec Gerhardem Schroederem. - Widzimy możliwość znalezienia rozwiązań uzupełniających wagę Polski, nie rezygnując z metody podwójnej większości - powiedział kanclerz Niemiec.

PAP