Reklama

Ryzyko i zysk

W polskich warunkach startująca dopiero, niewielka firma ma ograniczoną możliwość finansowania. Dla ludzi z pomysłem na biznes, nie posiadających wystarczającego kapitału na jego rozkręcenie, najlepszym rozwiązaniem może się okazać skorzystanie z oferty funduszy typu venture capital lub private equity.

Publikacja: 25.03.2004 14:41

Dla nowych firm kredyty są praktycznie nieosiągalne. Wtedy finansowanie biznesu mogą zapewnić fundusze tzw. podwyższonego ryzyka - venture capital oraz private equity. Pierwsze z nich zazwyczaj finansują wczesne stadia rozwoju spółek, tzw. fazę zasiewów (ang. seed) i fazę startu (ang. start-up). Drugie - koncentrują się na firmach, które znajdują się w późniejszych stadiach rozwoju - mają zweryfikowany produkt lub usługę albo chcą pozyskać kapitał w celu dalszej ekspansji.

Istota funkcjonowania funduszy podwyższonego ryzyka polega na przejmowaniu udziałów w firmach w zamian za przekazanie im środków finansowych oraz udzielaniu pomocy dotyczącej zarządzania. Zazwyczaj są to spółki niepubliczne. Jednak fundusze VC oraz PE, podobnie jak banki, mają swoje wymagania.

- Warunki, które musi spełniać każda firma, która docelowo zostaje naszym partnerem, to dobry produkt lub usługa oraz działanie na atrakcyjnym rynku i we wzrostowej branży - mówi Iwona Drabot z firmy Enterprise Investors. Dziś coraz częściej wymogiem staje się możliwość ekspansji, nie tylko na rynku lokalnym, ale także na rynkach europejskich. - Ponadto grupa zarządzająca powinna wykazać, że ma już jakieś doświadczenie, bo w efekcie to na tych ludziach będzie się opierać realizacja planów - dodaje przedstawicielka EI. Innymi słowy, dużo istotniejsze od tego, jak długo sama spółka działa na rynku, jest to, jak długo na rynku działają jej założyciele.

Podobne są wymogi stawiane także przez inne firmy, zarządzające funduszami podwyższonego ryzyka. Chodzi o to, by ponadprzeciętny wzrost spółki zrekompensował funduszowi ponadprzeciętne ryzyko, jakie ponosi. Z tego też powodu nie wszystkie branże leżą w kręgu zainteresowania VC i PE. Najwyżej oceniane są: sektor dóbr konsumpcyjnych, telekomunikacja i teleinformatyka, usługi finansowe. Ostatnio również branże, których atrakcyjność rośnie w kontekście akcesji do UE - ochrona środowiska i energetyka.

Nie ma natomiast większego znaczenia forma prawna przedsiębiorstwa. Gdy już dojdzie do inwestycji, w większości przypadków firma i tak staje się spółkę akcyjną, gdyż taka forma jest najwygodniejsza dla funduszy.

Reklama
Reklama

Różne są wymagania funduszy w stosunku do wielkości beneficjenta. - Firma, która jest dla nas atrakcyjna, to taka, której obroty są bliższe 100 mln zł niż 10 mln zł - mówi Iwona Drobot. Enterprise Investors realizuje przede wszystkim duże transakcje. Minimalna kwota to ok. 3 mln USD (choć np. w ubiegłym roku najniższe były na poziomie 5-6 mln USD), maksymalna - od 30 mln do 40 mln USD. Advent International nie interesuje się transakcjami poniżej 10 mln USD, ale na polskim rynku funkcjonują także i takie fundusze, które prowadzą inwestycje na znacznie mniejszym poziomie. W przypadku Regionalnych Funduszy Inwestycyjnych może to być już 50 tys. euro, a firmy Caresbac Polska - 50 tys. USD.

Choć fundusze VC i PE funkcjonują w Polsce już niemal 15 lat, nadal zasady ich działania nie są powszechnie znane. Jak wspomina Piotr Miller, prezes NFI "Piast", jeszcze cztery lata temu prawie każde spotkanie z przedsiębiorcami po prezentacji zasad działania funduszu venture capital kończyło się pytaniem: "No dobrze, to na ile procent jest ten kredyt". Dziś tego typu sytuacje nie są już tak częste, choć błędy w podejściu do VC i PE wśród przedsiębiorców wciąż nie należą do rzadkości.

Najczęstszym z nich jest nadal nieprzemyślany i niepoparty badaniem rynku pomysł na rozwój firmy. Szczególnie przy wprowadzaniu nowych produktów wymagana jest weryfikacja pomysłu. - Mamy, po prostu musimy mieć twarde liczby - tłumaczy Iwona Drabot.

Właściciele firm nie zawsze też pamiętają, że współpraca z funduszem podwyższonego ryzyka to nic innego, jak pozyskanie wspólnika, z którym trzeba się liczyć i dzielić władzą w spółce. Fundusze najczęściej desygnują przedstawicieli do rady nadzorczej, jednak dla średniej wielkości przedsiębiorcy pozyskanie kilkunastu czy kilkudziesięciu milionów zł oznacza oddanie 30%, 4I dlatego czasami przedsiębiorcy już na etapie rozmów z funduszem rezygnują ze współpracy, szczególnie że nie zawsze wiedzą o możliwości odkupienia za kilka lat udziałów, które odsprzedają funduszowi. Następuje to zazwyczaj po 3-7 latach.

Problemem dla firm bywają też wysokie wymagania partnera. Fundusze żądają bowiem zapisania w biznesplanie i osiągnięcia wysokiego wzrostu, co dla przedsiębiorcy często wydaje się nie lada wysiłkiem. Nie wszyscy są gotowi na bardzo ostrą walkę rynkową, a także na sprostanie wysokim wymaganiom sprawozdawczości.

Dodajmy jeszcze, że żaden fundusz nie realizuje inwestycji od ręki. Czas rozmów potrzebny do tego, żeby zapadła ostateczna decyzja o wejściu do przedsiębiorstwa, to zazwyczaj od dwóch do sześciu miesięcy - chodzi o weryfikację danych rynkowych i samego biznesplanu. Także to musi wziąć pod uwagę przedsiębiorca, który chciałby nawiązać współpracę z VC lub PE, szczególnie jeśli chodzi o biznes sezonowy.

Reklama
Reklama

Fundusze podwyższonego ryzyka w Polsce

W ciągu ostatnich 13 lat fundusze venture capital i private equity zainwestowały w Polsce ponad 2,2 mld USD, w ok. 600 spółek różnej wielkości. W kraju działa obecnie ok. 35 tego typu firm zarządzających funduszami PE i VC. Największym podmiotem na rynku podwyższonego ryzyka jest Enterprise Investors, który zarządza czterema funduszami zaangażowanymi kapitałowo łącznie na 2,4 mld zł. Inwestycje drugiej co do wielkości firmy zarządzającej - Ballinger Capital - wynoszą niespełna 700 mln zł, a trzeciej - Trinity Management Ltd - nieco ponad 500 mln zł. Jeszcze tylko dwa fundusze mają portfele rzędu kilkuset milionów złotych, inwestycje żadnego z pozostałych nie przekraczają 100 mln zł.

Pod względem efektów inwestycji polski rynek VC i PE wyróżnia się in plus, porównując z innymi państwami regionu. O ile za granicą ok. 30% projektów zakończyło się niepowodzeniem, u nas tylko niecałe 6% wiązało się z likwidacją firm. W Polsce w 53% przypadków projekt kończył się odsprzedażą udziałów inwestorowi strategicznemu, a w 30% - upublicznieniem spółki. Do sporadycznych przypadków zaliczyć należy jednak tzw. wykup menedżerski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama