Obaj konkurenci do wczoraj mieli czas na podwyższenie ceny, jaką proponują za 54% udziałów giełdy w Wilnie i 32% akcji litewskiego depozytu papierów wartościowych. Gdy rozpisywano przetarg, litewski rząd planował pozyskać ze sprzedaży papierów giełdy 1,2 mln USD, a depozytu 1,5 mln USD. Antanas Malikienas, odpowiedzialny w VTF za prywatyzację, zapewnił nas, że już wcześniejsze propozycje cenowe znajdowały się powyżej tych minimów. - Wcześniej złożone oferty były do siebie zbliżone i dlatego, by wyłonić lidera, poprosiliśmy startujących w przetargu o ich podwyższenie - wyjaśnił. - W ciągu tygodnia rozpatrzymy obie złożone propozycje i wyłonimy zwycięzcę - dodał. Jego zdaniem, od tego momentu potrzeba będzie miesiąca, najwyżej dwóch, na sfinalizowanie procesu prywatyzacji litewskiej giełdy. Tyle czasu pochłoną sprawy proceduralne, m.in. uzyskanie formalnej zgody walnego zgromadzenia akcjonariuszy wileńskiego parkietu.
Obaj konkurenci wierzą w swoją wygraną. - Myślę, że warunki złożonych ofert są dość zbliżone - stwierdził Ryszard Czerniawski, wiceprezes GPW. - Będę jednak zdziwiony, jeśli litewscy decydenci wybiorą naszych konkurentów. Sama cena nie jest najważniejsza. Liczy się przyszłość giełdy, a z Wilna na rynki zachodnioeuropejskie jest bliżej przez Warszawę niż przez Helsinki czy Sztokholm - skomentował. - Myślę, że pod względem przedstawionej przez nas strategii i warunków, jakie proponujemy uczestnikom litewskiego rynku kapitałowego, wypadamy lepiej - powiedział PARKIETOWI Gert Tiivaas, szef operacji OMHEX-u na kraje bałtyckie. Jego zdaniem, decydujące znaczenie będzie miała cena. Wierzy, że również pod tym względem jego firma wypada lepiej od konsorcjum, w którym uczestniczą największy europejski alians giełdowy Euronext, warszawska GPW i Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych. Do OMHEX-u należą już większościowe udziały w giełdach w Tallinie i Rydze, a niedawno Skandynawowie kupili 34% papierów giełdy wileńskiej od litewskich instytucji finansowych.