Szacuje się, że do Polski trafi w ten sposób w tym roku około 660 tys. ton ropy. Pojawienie się ropy w terminalu w Brodach pozwoli obniżyć koszty transportu surowca rafineriom z południowego wschodu (Czechowice, Jasło, Glimar), jak również odbiorcom w Czechach i na Słowacji. O uruchomieniu dostaw poinformował wczoraj Oleksandr Todiychuk, prezydent UkrTransNafta. Ukraiński koncern razem z polskim Przedsiębiorstwem Eksploatacji Rurociągów Naftowych "Przyjaźń" odpowiadają za rozbudowę rurociągu do Płocka. Inwestycja pozwoli na tranzyt ropy kaspijskiej przez gdański Naftopol i niemiecki Wilhelmshafen do Europy Zachodniej.

W Warszawie spotkały się firmy zainteresowane wejściem do polsko-ukraińskiego projektu.

- Najważniejsze było zainteresowanie udziałem Kazachstanu w projekcie, oczywiście na warunkach wymagających sprecyzowania. Do tej pory Kazachstan nie uczestniczył w podobnych spotkaniach - stwierdził Tomasz Bartoszewicz, doradca ministra infrastruktury. Chodzi o koncern KazMunaiGaz, przypuszczalnego partnera przy tworzeniu studium wykonalności dla powstającego rurociągu.

- Chcemy zaprosić inne firmy, również rosyjskie, aby uczestniczyły w tworzeniu studium - powiedział Faouzi Bensarsa, przedstawiciel Komisji Europejskiej, która finansuje opracowanie studium. Wśród zainteresowanych wymienia się amerykański Chevron, a także rosyjski Jukos. Analiza powinna być gotowa w drugim półroczu. Szacuje się, że przez rurociąg powinno przepływać 9 mln ton ropy rocznie, aby inwestycja była opłacalna.

Ze spółek, które będą pracowały nad biznesplanem dla nowego rurociągu ma powstać konsorcjum wykonawcze. Tę możliwość potwierdza Stanisław Jakubowski, prezes PERN "Przyjaźń". Cały koszt budowy nitki łączącej Brody i Płock szacowany jest na 500 mln dolarów.