Zgodnie z obowiązującym prawem pod koniec lat 90. rafinerie, które przy produkcji tony oleju napędowego użyły 10% komponentów pochodzących z oleju przepracowanego, mogły go sprzedać bez odprowadzania podatku akcyzowego. Potem się to zmieniło. Płaciły akcyzę, ale niższą. Trwało to trzy lata - do 2001 r. Firmy zarabiały na różnicy cen - olej opałowy był wówczas tańszy od przepracowanego, którego cena mocno wzrosła z powodu korzystnych dla rafinerii rozwiązań podatkowych.
Ryszard Cygan, prezes Organizacji Odzysku związanej z rafineriami z grupy Orlen, obawia się, że "przekręty na oleju przepracowanym" znów mogą się powtórzyć. Do 2007 r. odzysk tego surowca ma wzrosnąć do 50%, tymczasem już w tym roku może go zabraknąć (powinno się odzyskać 37%). Mała podaż jest spowodowana m.in. źle zorganizowaną zbiórką. - O to powinien zadbać ustawodawca, skoro wydaje takie przepisy. Obawiam się, że olej przepracowany może zdrożeć, a przez to będzie sztucznie produkowany np. przez mieszanie go z olejem opałowym - twierdzi R. Cygan. Opłata produktowa wynosi 2 tys. zł za tonę i raczej nikomu nie opłaca się jej ponosić. Dla porównania, olej opałowy kosztuje około 800 zł za tonę. Szacuje się, że około 800-850 tys. ton olejów świeżych - smarowych zostało wprowadzone na rynek w ubiegłym roku.
We Francji, która ma znacznie lepiej rozwiniętą zbiórkę niż w Polsce, odzysk wynosi 35-40%. Jednak w żadnym z krajów UE nie ma określonych ilości, jakie muszą odzyskiwać producenci.
Oleju przepracowanego zaczyna brakować także z powodu mniejszego zużycia przez konsumentów. To wynika z lepszych technologii silnikowych i lepszej jakości olejów. R. Cygan jest zaniepokojony, że jego firma musi płacić za olej jednostkom, które go wytwarzają, czyli np. warsztatom. - Dochodzi do takich ewenementów, że ogłaszane są przetargi na olej przepracowany - mówi R. Cygan. - W normalnych krajach olej przepracowany oddawany jest za darmo - dodaje. Cena tony oleju wynosi ok. 150-500 zł, a całkowity koszt odzysku to 700 zł.
Wysypisko czy zbiórka?
W Polsce wciąż bardzo słabo rozwinięta jest wstępna segregacja odpadów. Wytwórca śmieci musi zapłacić kilkanaście złotych za tonę, jeśli surowce, które można odzyskać, trafią na wysypiska. Jest to tzw. opłata środowiskowa.
Wysypiska zarabiają na przyjmowanych śmieciach. Pobierają nawet do 100 zł za tonę. Ich wielkość jest jednak ograniczona. Alternatywą są sortownie, ale np. w Warszawie funkcjonuje tylko jedna. Szansą na zmianę tej sytuacji są pieniądze, które oferuje Unia Europejska. Po 1 maja nasz kraj w ramach funduszy strukturalnych (wyrównują różnice między regionami UE) będzie mógł pozyskać 2 mld euro. Te pieniądze mogą być przeznaczone na budowę oczyszczali ścieków, sortowni śmieci i organizowanie selektywnej zbiórki. Ta ostatnia bardzo dobrze rozwinięta jest w Niemczech. Problemem może być jednak ignorancja ze strony konsumentów. Doświadczenia firm ustawiających pojemniki na papier, szkło itp. pokazują, że w znacznym stopniu wrzucane są tam inne odpady.
Ministerstwo Ochrony Środowiska w pewien sposób może wpłynąć na zmianę takich zachowań. Planuje się podwyższenie opłaty środowiskowej. Ma wzrosnąć w ciągu kilku lat nawet do 200 zł. Tak zresztą jest w UE. Tam jest kilkanaście razy wyższa niż obecnie w Polsce. Jakub Tyczkowski, dyrektor do spraw odzysku firmy Rekopol szacuje, że teraz trzy-czteroosobowa rodzina płaci 200-300 zł rocznie za wywóz śmieci. Obroną przed rosnącymi cenami wywozu odpadów jest ich segregacja. Około połowy wszystkich odpadów to surowce wtórne. Znaczna ich ilość trafia na wysypiska. Firmy odbierające odpady zacierają ręce. Odzysk będzie musiał rosnąć - twierdzą znawcy tematu. Najwięcej zarobią na tym pośrednicy (skupy) i recyklerzy.
Organizacje odzysku w Polsce
Konsorcja producentów, importerów, a także sieci handlowych, których łączna powierzchnia przekracza 5 tys. mkw., tworzą organizacje odzysku.
Pobierają opłatę od producenta za odzysk, a następnie przekazują te pieniądze firmom zajmującym się skupem lub gminom prowadzącym selektywną zbiórkę. Odzyskany surowiec zapisywany jest na konto firm mających udziały w organizacjach odzysku, dzięki czemu nie muszą wnosić opłaty produktowej. Okazuje się, że część z organizacji zarabia, choć z natury ich działalność jest non-profit.
W tej chwili trwa prawdziwa wojna na rynku organizacji odzysku. Niektóre źródła podają, że takich organizacji jest w Polsce 30. Inne, że nawet 50. Udziały w jednej z organizacji odzysku ma Świecie Recykling. - U nas jest zdecydowanie za dużo takich instytucji. Powinny wystarczyć dwie, tak jak jest np. w Niemczech. Ideą tworzenia organizacji był odzysk wynikający z ustawy. Stało się jednak tak, że te firmy powstają tylko dla profitów - powiedział Janusz Brzeski.
Odpady w Polsce
W Polsce w 2003 r. powstało ponad 140 mln ton odpadów, z czego zdecydowaną większość stanowiły odpady przemysłowe - 125,5 mln.