Praktycznie przez cały marzec na głównych światowych parkietach przeważają niedźwiedzie. W efekcie na wykresach wielu indeksów wygenerowane zostały sygnały sprzedaży. Tendencji tej nie podporządkował się japoński Nikkei 225. Po tym jak podczas ostatnich sesji lutego wybił się w górę z odwróconej formacji głowy z ramionami, przez sporą część marca konsolidował się ponad tę formację. Na ostatniej sesji zakończonego tygodnia nastąpiło jednak zdecydowane wybicie w górę. Wygenerowany więc został kolejny sygnał kupna. Na jego podstawie można oczekiwać kontynuacji pozytywnej tendencji do około 12 400 pkt. W dotarciu do tego poziomu kupującym będzie przeszkadzała długoterminowa wewnętrzna linia trendu, prowadzona po dołkach z 1992, 1995, 1998 i 2001 roku, a także po szczycie z 2002 roku. Pokonanie tego oporu nie będzie łatwe, ale jeżeli się powiedzie, to w średnim terminie Nikkei powinien dotrzeć nawet do 15 000 pkt. O zanegowaniu korzystnych tendencji będzie można mówić, gdy indeks spadnie poniżej 11 000 pkt.

Tak różowo nie wygląda już sytuacja na wykresie niemieckiego DAX-a. Po tym, jak na początku marca indeks spadł poniżej głównej linii trendu wzrostowego (4100 pkt), trudno być optymistycznie nastawionym, jeżeli chodzi o tamtejsze akcje. Obecnie inwestorzy mogą jednak liczyć na chwilę spokoju. Przecena DAX-a zatrzymała się bowiem tuż nad wsparciem wyznaczanym przez maksimum z sierpnia i minimum z listopada 2003 roku (3650 pkt). Nie można wykluczyć, że odreagowanie sięgnie 3900 pkt. Dalsza zwyżka mogłaby już niekorzystnie świadczyć o sile sprzedających.

W dłuższym terminie bardziej prawdopodobny wydaje się powrót do spadków. Przełamanie 3650 pkt będzie kolejnym sygnałem sprzedaży, który powinien poskutkować przeceną do około 3300 pkt. Na niekorzyść posiadaczy akcji działa także fakt, że indeks nie poradził sobie z oporem, wyznaczanym przez długoterminową linię bessy. Bariera ta znajduje się nieznacznie poniżej 4000 pkt i dalej będzie broniła przed ewentualnym powrotem DAX do trendu wzrostowego.