WIG20 ma najwyraźniej problemy z powrotem do przebitej niedawno linii trendu wzrostowego. Prosta ta, rysowana po kursach zamknięcia, przebiega obecnie nieco powyżej 1770 pkt. W trakcie sesji wydawało się, że tym razem uda się pokonać ten opór, a jednak w końcu notowań przyszła korekta i kolejny dzień zakończyliśmy bez rozstrzygnięć. Czasu na powrót powyżej linii trendu jest coraz mniej, o czym świadczy oscylator stochastyczny wkraczający już do strefy wykupienia. W krótkim terminie jest więc raczej wątpliwe, by WIG20 szybko sięgnął marcowego szczytu - 1815 pkt.

Nie warto jednak dramatyzować sytuacji. Nawet jeśli indeks nie zdoła powrócić powyżej linii trendu, niekoniecznie musi to oznaczać bowiem silną przecenę. Spodziewać się można natomiast trendu bocznego. Problemy z utrzymaniem linii tendencji wzrostowej świadczą, że rynek przechodzi w konsolidację wokół 1750 pkt. Sprawą otwartą jest, jak długo taka sytuacja potrwa i czym zakończy się konsolidacja.

Z punktu widzenia inwestorów podążających za trendem obecna sytuacja nie skłania z pewnością do sprzedaży akcji, a raczej do ich trzymania w oczekiwaniu na wyraźne sygnały sprzedaży. Skoro analiza trendu nie daje jednoznacznych wskazówek, pomocne okazać się mogą proste wskaźniki techniczne, chociażby średnia krocząca z 45 sesji, która dobrze się sprawdza w przypadku tendencji średnioterminowych. Od grudnia ub.r. WIG20 znajduje się ponad tą średnią, co potwierdza zwyżkę. Indeks od końca stycznia już trzy razy odbił się od niej. W przypadku strategii nastawionej na wielomiesięczne trendy bardziej rozsądne wydaje się śledzenie właśnie podobnego rodzaju wskaźników podążających za rynkiem. Rozchwianie kursów w ostatnich miesiącach nie sprzyja strategiom zakładającym bardziej aktywne inwestowanie.

Ryzyko korekty na rynku dużych spółek sugeruje wykres KGHM. Wczoraj kurs odbił się od górnej linii kanału (33 zł), w jakim notowania podążają od połowy lutego. W ubiegłym tygodniu KGHM przebył całą szerokość kanału z poziomu 30 zł. Korekta jest więc całkiem prawdopodobna.