Wtorkowa sesja zapowiadała się bardzo interesująco. Po silnej i nieco zaskakującej poniedziałkowej zwyżce kontraktom udało się pokonać najbliższy opór na poziomie 1785 pkt, co dawało podstawy do większego optymizmu. Kolejne notowania miały dać odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście rynek jest gotowy do ataku na tegoroczne maksima. Początek sesji nie przyniósł jednak przełomu, a "emki" cofnęły się do wsparcia na poziomie 1780 pkt.

Niestety, już do końca sesji nic się nie wyjaśniło, a dopiero zamknięcie powyżej 1800 pkt może okazać się sygnałem do dalszych wzrostów.

Przez ostatnie dwa tygodnie kontrakty poruszały się w dość męczącym trendzie bocznym, ograniczonym od dołu wsparciem na 1720-1725 pkt, a od góry strefą oporu na 1785-1790 pkt. Z uwagi na rozmiary konsolidacji można się spodziewać, że wybicie będzie jak zawsze w takich sytuacjach bardzo dynamiczne i wystąpi w najmniej oczekiwanym momencie. Na wykresie 60-minutowym konsolidacja ta widoczna jest jako odwrócona formacja głowy z ramionami, zapowiadająca zwyżkę w kierunku 1850 pkt. Biorąc pod uwagę fakt, że linia szyi została w poniedziałek znacznie naruszona, można mieć nadzieję, że ruch będzie kontynuowany. Szansa będzie zdecydowanie mniejsza, jeśli rynek przełamie poziom 1760 pkt, gdyż prawdopodobnie będzie to oznaczało powrót do konsolidacji. Patrząc na wykresy w nieco szerszym ujęciu, można zauważyć, iż rynek obronił linię trendu wzrostowego łączącą dołki z lutego i marca bieżącego roku i jest bardzo blisko powrotu do średnioterminowego trendu wzrostowego.

Zwyżkę potwierdzają także wskaźniki techniczne. Na ROC i Ultimate pojawiły się już sygnały kupna. Coraz lepiej prezentuje się także MACD.