Na wczorajszej sesji było mało optymizmu. Najwięcej dało się go zauważyć rano na kontraktach terminowych, które ruszyły do góry i prawie osiągnęły psychologiczną granicę 1800 punktów. Wprawdzie dzień wcześniej udało się ją na moment pokonać, ale wczoraj zabrakło na to siły. Otwarcie rynku kasowego i pierwsze minuty notowań zdeterminowały, jak się potem okazało, sytuację na resztę dnia: najpierw mocny spadek, a później męcząca stabilizacja z nieśmiałymi próbami byków dążących do odzyskania straconych pozycji. Sygnał do marszu "na południe" dała gwałtowna wyprzedaż akcji TP (problemy z Wirtualną Polską?, resztówka SP?), na której głównie skoncentrowała się aktywność inwestorów. Trudno jednak przypisywać słabą koniunkturę na sesji tylko jednej spółce. Wydaje się, że bardzo ważną rolę odgrywa tu niepewność związana ze sceną polityczną. Zapowiedziana na 2 maja dymisja Leszka Millera może utrudnić przeprowadzenie przez Sejm pakietu ustaw z planu Hausnera, co rynki finansowe, nie dostając nic w zamian, przyjęłyby bardzo źle. Kandydatura Marka Belki na nowego premiera jest na tyle kontrowersyjna, że można być prawie pewnym, iż nie uzyska wymaganego poparcia. W ten sposób formowanie nowego rządu, a zatem i niepewność polityczna, przeciągnęłyby się znacznie w czasie. Dopóki jednak można mówić o wzroście gospodarczym w naszym kraju, inwestorzy zagraniczni nie dadzą się tak łatwo wypłoszyć, choć zapewne premia za ryzyko wzrośnie. Ogólnie rzecz biorąc, żyjemy w ciekawych czasach, czego Chińczycy życzyli swoim wrogom.
Okazuje się jednak, że nie jest tak źle, jak się malkontentom wydaje. Otóż w Polsce są niskie podatki, nawet za niskie. Dowiedzieliśmy się o tym od kanclerza Schrödera, któremu wtórował dzień później premier Szwecji Persson. Warto zapoznać się z argumentacją obu panów. Czy nie jest to wskazówka dla naszych włodarzy, co należy zrobić?
Zwróć uwagę na:
Strzelec - zamieszanie z Pekao, gwałtowny spadek i gigantyczny obrót. Dzień odwrotu?