- Mamy silną pozycję na rynku, ale brakuje nam kapitałów na dalsze rozwijanie działalności - tłumaczy przyczyny zainteresowania się giełdą Mieczysław Barański, przewodniczący rady nadzorczej i współwłaściciel (razem z żoną) Akceptu. Wspólnie kontrolują 80% głosów. Spółką kieruje ich syn Paweł. - Jeśli ze sprzedaży akcji uda nam się pozyskać 10-20 mln zł, to nasze obroty mogą zostać zwielokrotnione - dodaje. Akcept rozpoczął już prace przygotowujące spółkę do upublicznienia. - Stopniowo zmieniamy profil firmy. Wydzielamy działalność nieprodukcyjną do spółek zależnych. Zdobyliśmy certyfikat ISO - mówi M. Barański. Pod koniec tego roku firma rozpocznie spotkania z doradcami, żeby rozpoznać, czy rynek kapitałowy może wchłonąć oferowane przez nią akcje. Później mogą ruszyć prace nad prospektem.
Pieniądze ze sprzedaży akcji posłużą m.in. do dokapitalizowania Krakowskich Zakładów Garbarskich. Akcept chce w tym roku kupić firmę od Agencji Rozwoju Przemysłu. Spółka jest w bardzo złej kondycji finansowej. - Mamy na koncie kilka udanych restrukturyzacji. Wierzymy, że i ten podmiot może bardzo szybko wyjść na prostą - uważa M. Barański. Zapewnia, że w krótkim czasie zakłady mogą kilkakrotnie zwiększyć produkcję. - Środki z emisji pozwoliłyby m.in. na oddłużenie firmy. Żeby ułatwić sprzedaż Akcept chce "ożywić" Kastę - jedną ze swoich spółek-córek. - Jej zadaniem będzie obrót skórą. Jesteśmy na etapie kompletowania zarządu - mówi przewodniczący RN. Inna spółka zależna - Irba, która obecnie świadczy usługi archiwizacji dokumentów, w przyszłości przejmie obsługę administracyjną grupy.