Czwartkowe notowania złotego nie przyniosły większych zmian. Głównym czynnikiem wpływającym na cenę naszej waluty wobec dolara i euro były zmiany kursów na świecie. Wspólny pieniądz szedł w górę czwartą sesję z rzędu i wczoraj po południu kosztował 1,234 USD. To przełożyło się na nasz rynek - euro nieznacznie podrożało, do 4,74 zł, a dolar stracił na wartości i po południu był wyceniany na 3,85 zł. W odniesieniu do starego parytetu złoty umocnił się do 1,3% po słabej stronie.

Korekta na rynku euro do dolara trwa od 3 miesięcy. W okresie ostatnich dwóch lat właśnie mniej więcej tyle trwały wszystkie dłuższe korekty. Wspólna waluta zbliżyła się wczoraj do krótkoterminowego oporu przy 1,24 USD. Jest bardzo prawdopodobne, że wkrótce zostanie przebity. To zapowiadałoby następną silną falę deprecjacji dolara, która mogłaby sięgnąć poziomu 1,4-1,45.

Decyzja EBC o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie przeszła bez echa. Wyrażana wczoraj przez szefa banku wiara w stopniowe ożywienie europejskiej gospodarki zmniejsza szanse na poluzowanie polityki pieniężnej. To sprzyja umocnieniu euro.