Piątkowy wzrost wyniósł WIG20 w pobliże rekordu obecnej hossy, czyli szczytu z 8 marca. Końcowe lekkie osłabienie prawdopodobnie było rezultatem oddziaływania tej właśnie bariery. Impet zwyżki był jednak tak duży, że można spodziewać się przynajmniej próby jej kontynuacji i pokonania marcowego szczytu. Istotnym elementem są też obroty - równie wysokie w trakcie wzrostowej sesji były po raz ostatni w sierpniu 2003 r., czyli pod koniec poprzedniej fazy hossy.

Pojawienie się tak wysokich obrotów podczas silnie wzrostowej sesji i przy zamknięciu w pobliżu ważnego rekordu jest chyba najważniejszą pozytywną zmianą wniesioną przez piątkową sesję. Istotne jest też anulowanie negatywnej formacji głowy z ramionami wiszącej nad rynkiem od co najmniej dwóch tygodni. Ostatnie wzrosty mogły być jej prawym ramieniem. Piątkowe zamknięcie w pobliżu szczytu domniemanej głowy zmieniło wymowę wykresu. Być może dynamika piątkowego wzrostu była w jakimś stopniu wywołana szybkim zmienianiem opinii o rynku przez tych, którzy liczyli na dopełnianie się formacji. Nie można wykluczyć, że pociągnie to za sobą dłuższy okres wzrostów. Historia kilku ostatnich miesięcy pokazuje jednak, że wcale nie musi tak być. W tym czasie dość regularnie pojawiały się fale wzrostowe wynoszące indeks ponad poprzedni szczyt. Później rynek jednak szybko słabł i następowała głęboka korekta. Kolejne powtórzenie tego schematu jest bardzo prawdopodobne. Oznaczałoby to jeszcze kilka dobrych sesji, a później powrót w okolice 1750 pkt. Gorzej, jeśli testowanie marcowego szczytu wypadnie słabiej. Na przykład jeśli WIG20 wyjdzie ponad poprzedni szczyt nie o 50 punktów jak w marcu, lecz np. o 5 punktów, po czym zacznie szybko spadać. Byłaby to wyraźna zmiana na gorsze w porównaniu z "kuśtykającą" hossą z ostatnich miesięcy. Poza tym na wykresie mogłyby się pojawić niebezpieczne formacje w rodzaju klina zwyżkującego, czy podwójnego szczytu w przeszłości towarzyszące wielu ważnym punktom zwrotnym.