Mowa o Rafale G. i Arkadiuszu O. - poinformował Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Rafał G. był pracownikiem BDM PKO BP. Złożone przez niego zlecenia (kupna i sprzedaży 4000 kontraktów terminowych po każdej cenie) były bezpośrednią przyczyną kontrowersyjnych zmian kursu. Arkadiusz O. jest pełnomocnikiem zarejestrowanej na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych spółki Cagliari, która w trakcie wspomnianych zmian cen zarobiła najwięcej - ponad 2,5 mln zł. W wyniku działań zatrzymanych, 4 lutego inni inwestorzy stracili około 5,5 mln zł (w tym 3,84 mln sam BDM PKO BP).

Po przesłuchaniu podejrzani zostali wypuszczeni na wolność, ale zastosowano wobec nich dozór policji i wydano zakaz opuszczania kraju. Postawiono im zarzuty, iż działając w porozumieniu dopuścili się przestępstwa polegającego na sztucznym podwyższeniu i obniżeniu ceny kontraktów terminowych na indeks WIG20, a także, że dopuścili się oszustwa na szkodę Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP - powiedział M. Kujawski. Grozi im do 10 lat więzienia.

Zadowolenia z takiego rozwoju wypadków nie kryją przedstawiciele Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. - Zatrzymano osoby, które w zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa Komisja wskazała jako podejrzane. Działania ABW zwiększają więc, naszym zdaniem, szansę, że sprawa znajdzie finał przed sądem - stwierdził Michał Stępniewski, rzecznik KPWiG.

Z działań podjętych przez prokuraturę i ABW zadowoleni są także pracownicy GPW. - Aresztowanie osób podejrzanych o nieprawidłowości (...) to bardzo dobry sygnał. Z wielką uwagą śledzimy losy tej sprawy i widzimy, że zmierza we właściwym kierunku - powiedział dyrektor działu marketingu GPW Marcin Mizgalski.

Zatrzymani mężczyźni dobrze się znają. W przeszłości razem pracowali. Mają wspólne zainteresowania. PARKIET od samego początku informował o ich udziale w manipulacji na GPW. Błędnie sugerowaliśmy jednak, że jeden z nich jest pracownikiem Domu Inwestycyjnego BRE Banku. Z dalszych ustaleń wynika, że nie pracuje, ani nie pracował on w DI BRE.