- Stan budżetu państwa po trzech miesiącach 2004 r. jest lepszy, niż się wydawało - powiedział Marek Belka. Zdaniem kandydata na premiera mamy dziś do czynienia ze "zdrowym, długotrwałym wzrostem gospodarczym". M. Belka uważa, że stagnacja gospodarcza "była strasznym czasem", ale zarazem "był to znakomity okres do przeprowadzenia głębokich restrukturyzacji w przedsiębiorstwach". Pozytywnie ocenił także obecnego ministra finansów. - Andrzej Raczko jest bardzo sprawnym ministrem, to on gra z rynkiem, a nie rynki z nim, choć początkowo było inaczej - powiedział. Kandydat na premiera powiedział, że w swoim ewentualnym exposé poprosi o rok na załatwienie najważniejszych spraw w kraju. Jego zdaniem, jednym z największych zagrożeń dla polityki gospodarczej jest destabilizacja polityczna. - Jest to jeden z najpoważniejszych czynników makroekonomicznych, bowiem spowalnia decyzje inwestorów - uważa M. Belka. Kolejną pilną sprawą jest obniżka deficytu budżetowego, który, jego zdaniem, może zagrozić wzrostowi gospodarczemu kraju. - Jeśli się tego nie zmieni na rynkach kapitałowych, może zabraknąć środków na potrzeby pożyczkowe państwa - powiedział M. Belka. Opowiedział się także za niezależnością banku centralnego. Jego zdaniem, sprawa ewentualnego wykorzystania rezerwy rewaluacyjnej to "domena Rady Polityki Pieniężnej". - Zgadzam się z opinią prezesa NBP Leszka Balcerowicza, że wykorzystanie rezerwy zamiast porządkowania finansów państwa jest "skokiem na kasę" - powiedział M. Belka.
PAP