Wystarczyły dwie sesje, by znacząco utrudnić interpretację zdarzeń na amerykańskich parkietach. Zwyżka z ostatniego piątku i poniedziałku pokazała, że kupujący nie złożyli broni. Pomimo wielu sygnałów sprzedaży, wygenerowanych w minionych tygodniach, kupujący z łatwością odrobiła prawie całość strat, jeśli chodzi o S&P 500 i ich zdecydowaną większość w przypadku DJIA i Nasdaq Composite. Tak mocny wzrost zmniejsza prawdopodobieństwo realizacji pesymistycznego scenariusza, ale go nie wyklucza. Wymowny jest przebieg MACD, który odbił się w kierunku poziomu równowagi. Pod koniec marca znalazł się najniżej od roku, przestrzegając przed zmianą średniookresowego trendu na zniżkowy. Taka interpretacja będzie uzasadniona dopóki wskaźnik nie osiągnie wartości dodatnich. Również tygodniowy MACD przekonuje, że rynki nie zakończyły korekty.
W przypadku Nasdaq rysują się obecnie dwa scenariusze. Odbicie od oporu w okolicy 2,1 tys. pkt i powrót do zniżki. W tym wypadku kluczowe znaczenie odgrywa wsparcie w postaci piątkowej luki hossy. Zamknięcie poniżej 2019 pkt będzie złym znakiem dla inwestorów z segmentu technologicznego. Dopóki nie zostanie domknięte ostatnie okno hossy, można liczyć na pozytywny rozwój zdarzeń. Oparciem jest dwumiesięczny kanał spadkowy, który można traktować jak korekcyjną formację flagi. Na jej podstawie można spodziewać się wzrostu indeksu o mniej więcej 1/4 od punktu wybicia. Nasdaq mógłby wówczas osiągnąć 2,5 tys. pkt.
Na wysokości 12 tys. pkt znalazł się Nikkei. Wciąż widoczna na tygodniowym MACD negatywna dywergencja nie daje większych szans na zdobycie tego oporu bez schłodzenia koniunktury. Tygodniowy Stochastic znajduje się w strefie wykupienia. Przez cztery ostatnie lat taka sytuacja zawsze kończyła się trwalszą zniżką. Teraz byki muszą bronić wsparcia przy 11 tys. pkt. Notowana ostatnio siła Nikkei względem indeksów rynków dojrzałych nasuwa na myśl analogię z sytuacją sprzed czterech lat. Korekcyjne odbicie w Japonii zakończyło się kilka tygodni po pęknięciu spekulacyjnej bańki na Nasdaq.