Zysk netto piątego na świecie producenta samochodów wzrośnie z 448 mln euro odnotowanych w ub.r. przede wszystkim dlatego, że Chrysler, amerykańska część firmy, ponownie znajdzie się na plusie. Juergen Schrempp, szef DaimlerChryslera, zaznaczył jednak na wczorajszym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, że z powodu trudnych warunków rynkowych poprawa nie będzie znacząca. Oczekuje natomiast znacznie większej dynamiki w dwóch kolejnych latach.
Chryslerowi w powrocie do rentowności ma pomóc większa sprzedaż nowych modeli. Amerykański oddział w minionych trzech kwartałach sukcesywnie poprawiał wyniki. W przypadku produkowanych przez zakłady Daimlera aut marki Mercedes, których sprzedaż w pierwszym kwartale zmalała, popyt powinien się zwiększyć w drugiej połowie roku, po tym jak na rynku pojawi się nowa wersja kompaktowego modelu klasy A.
"Kulą u nogi" firmy ze Stuttgartu pozostanie na razie inwestycja w japońskie Mitsubishi. Spółka, w której Niemcy mają 37% udziałów, rok fiskalny kończący się w marcu zamknęła stratą 681 mln USD i nikt nie przewiduje, by w kolejnym mogła osiągnąć zyski. Niemcy prowadzą w firmie reorganizację, niedawno wymienili jej szefa.
DaimlerChrysler zapowiedział zmiany w polityce premiowania członków zarządu. Z początkiem przyszłego roku kończy z kontrowersyjnym rozdawaniem opcji na akcje, a wynagrodzenie częściowo oprze na wynikach firmy. Zamierza przyznać menedżerom "akcje wirtualne", bazując m.in. na porównaniu z wynikami innych wiodących producentów aut. Po czterech latach zamieni je na gotówkę, biorąc pod uwagę wzrost kursu "prawdziwych" akcji na giełdzie. Członkowie zarządu za jedną czwartą tych pieniędzy będą musieli kupić prawdziwe akcje spółki i zatrzymać je tak długo, jak pozostaną na swoich stanowiskach.
Reuters