Ceny miedzi spadały wczoraj na londyńskiej giełdzie. Trzy spółki - Placer Dome, BHP Billiton i WMC Resources zapowiedziały bowiem zwiększenie produkcji tego metalu w kopalniach w Chile i w Australii. Kanadyjska firma Placer Dome poinformowała, że razem z lokalnym partnerem Cerro Casale rozpocznie eksploatację nowego złoża w Chile. Pierwsza miedź z tego źródła pojawi się na rynku w 2007 r. Wcześniej BHP Billiton zapowiedział przeznaczenie 870 mln USD na uruchomienie wydobycia miedzi z niżej położonych złóż w największej na świecie kopalni Escondida w Chile. Z kolei australijska firma WMC zamierza zwiększyć wydobycie w swojej kopalni Olympic Dam. Opublikowanie tych trzech informacji w ciągu dwóch dni musiało zrobić wrażenie na uczestnikach rynku. Na Międzynarodowej Giełdzie Metali w Londynie za tonę miedzi płacono 2898 USD, wobec 2920 na wtorkowym zamknięciu. Zniżka ceny nie była zatem znaczna, bo miedź z nowych kopalni trafi na rynek nie wcześniej niż za dwa lata. A wobec rosnącego popytu, zwłaszcza w Chinach i USA, analitycy prognozują na ten rok deficyt od 500 do 850 tys. ton. Barclays spodziewa się średniej ceny w II kw. na poziomie 3200 USD. Zapasy monitorowane przez londyńską giełdę wynosiły wczoraj 176,6 tys. ton i były o dwie trzecie mniejsze niż w lipcu ub.r.

Złoto drugi dzień z rzędu drożało. Zwyżkę ceny tego kruszcu spowodowało umocnienie się kursu jena wobec dolara, co sprawiło, że złoto stało się tańsze dla japońskich inwestorów. Kurs jena wzrósł po podniesieniu przez agencję Moody's ratingu dla japońskiego długu zagranicznego. Od początku roku jen umocnił się już o 6% wobec dolara, podczas gdy euro straciło 2,5% w stosunku do amerykańskiej waluty. Złoto zdrożało w tym okresie o 4,8%. Wczoraj uncja złota z natychmiastową dostawą zdrożała na londyńskiej giełdzie o 75 centów, do 419,15 USD.

Notowania ropy naftowej spadały na początku sesji, bo analitycy spodziewali się wzrostu zapasów tego surowca w USA. Tymczasem po południu Departament Energetyki poinformował o spadku rezerw o 2,1 mln baryłek w minionym tygodniu. Jednocześnie tamtejsze rafinerie o 1,2 pkt proc. zwiększyły wykorzystanie mocy produkcyjnych. Na zwyżkę cen wpłynęły też obawy, że wzrost napięcia w Iraku może zmniejszyć dostawy z tego kraju. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w maju kosztowała po południu 31,95 USD, wobec 31,35 USD na wtorkowym zamknięciu.