Reklama

Nie spieszyć się do ERM2

Polska może więcej stracić niż zyskać na szybkim wejściu do systemu ERM2, przygotowującego do przyjęcia euro - uważają specjaliści z Deutsche Banku. Największe koszty wiążą się z koniecznością ograniczenia deficytu budżetowego i długu publicznego.

Publikacja: 09.04.2004 09:40

Podstawową barierą - jaką nowi członkowie Unii Europejskiej będą musieli pokonać w drodze do euro - jest ograniczenie deficytu budżetowego do poziomu 3% PKB - wynika z raportu DB. Zgodnie z danymi na koniec 2003 r., kryterium tego - obok Polski - nie spełniały też Czechy, Węgry i Słowacja (w raporcie nie uwzględniono Cypru i Malty). Ekonomiści z DB zauważają, że znaczące ograniczenie relacji deficytu do produktu krajowego polski rząd planuje dopiero w 2006 r.

Rozchwiane waluty

Kolejnym problemem będzie utrzymanie stabilnych kursów walutowych. W systemie ERM2 mogą się one wahać w przedziale +/-15% od centralnego parytetu. Z wyliczeń DB wynika, że w ostatnich dwóch latach wahania złotego do euro przekraczały 20%. To jedyne państwo (z ośmiu uwzględnionych w badaniu), w którym zakres wahań był większy niż 15%.

Specjaliści z DB podkreślają, że nadal nie wiadomo, jakie kryterium Komisja Europejska przyjmie do oceny stabilności walut (pojawiły się wzmianki o możliwości zawężenia pasma do +/-2,25%).

Euro w 2009 roku

Reklama
Reklama

Według DB, Polska wstąpi do systemu ERM2 w 2006 r., a euro przyjmiemy w 2009 r. Węgry zrobią to odpowiednio w 2005 i 2008 r. Czechy wejdą do ERM2 w 2005 lub 2006 r., a do unii walutowej w 2009 lub 2010 r.

W przypadku Polski za opóźnieniem akcesji do ERM2 przemawia - według DB - przede wszystkim wysoki koszt reformy finansów publicznych. Redukcję wydatków publicznych znacznie trudniej przeprowadzić przy bardzo wysokim bezrobociu. Kolejny koszt związany z przyjęciem euro to konieczność utrzymania w ryzach inflacji. W ocenie ekonomistów z DB, może to być niekorzystne dla nowych członków UE. Ich gospodarki muszą bowiem możliwie szybko pokonać dystans dzielący je od państw Unii. Utrzymywanie niskiej inflacji może być hamulcem wzrostu gospodarczego.

Niska inflacja spowalnia

ożywienie

NBP uważa jednak, że korzyści z wstąpienia Polski do unii walutowej są większe od kosztów. Dlatego bank centralny opowiada się za możliwie najszybszym przyjęciem euro. Mogłoby to nastąpić już w 2007 r. Według banku centralnego, przyjęcie euro przyczyni się do wzrostu inwestycji i konsumpcji w naszym kraju, a tym samym do przyspieszenia wzrostu gospodarczego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama