Zarządzanie pieniędzmi tylko na jednym rynku jest bardzo ryzykowne. Wynik ściśle będzie zależeć od koniunktury na nim. Dla wartości portfela najgroźniejszy będzie przede wszystkim okres braku wyraźnego trendu. Natomiast, gdy tak, jak na polskim rynku akcji, krótka sprzedaż przez długi czas była rozwiązaniem tylko teoretycznym, zarabianie pieniędzy w czasie bessy było praktycznie niemożliwe (w dalszym ciągu pożyczanie i sprzedaż akcji na dużą skalę leży w sferze pobożnych życzeń).
Słabo zróżnicowany rynek
Mankament ten w dużym stopniu zostałby zneutralizowany, gdyby spółki na naszej giełdzie były płynne i zróżnicowane sektorowo. Choć w ostatnim czasie nastąpiła tu znaczna poprawa, duży wpływ ma trwająca, szczególnie w sektorze średnich i mniejszych spółek, hossa. Kiedy notowania zaczną spadać, płynność ponownie obniży się i sprzedaż znacznego pakietu akcji bez wpływu na kurs stanie się niemożliwa.
Ale nie tylko to sprawia, że w długoterminowym zarządzaniu pieniędzmi na polskim rynku zdarzają się okresy nierzadko roczne, dwuletnie, kiedy wyniki są niezadowalające. Dotyczy to zarówno funduszy (inwestycyjnych i emerytalnych), jak i zarządzania portfelem na indywidualne zlecenie. Przyjęło się, że przy ocenie wyników zarządzających brane są pod uwagę dwa czynniki: benchmark i osiągnięcia na tle konkurencji. O ile drugie kryterium nie wyrządza klientom większych szkód, o tyle pierwsze jest korzystne tylko dla zarządzających. Benchmark to punkt odniesienia, do którego przyrównuje się wyniki inwestycji. Tkwi w tym duża pułapka: jeśli benchmark spadnie o 20%, a nasz fundusz straci tylko 10%, to uważa się to za sukces. Ale cieszyć się będzie z niego tylko zarządzający, klient funduszu już mniej.
W funduszach emerytalnych i inwestycyjnych zdarza się rzadko, że decyzje rynkowe podejmują komitety. Kolegialne decydowanie o wydawaniu nie swoich pieniędzy nie może dobrze się skończyć z dwóch powodów. Po pierwsze: inwestowanie to sprawa indywidualna i praktycznie każdy ma w niej swoje zdanie. Konsensus będzie zatem "zgniłym" kompromisem. Po drugie: w komitecie rozmywa się odpowiedzialność.