Nadchodzące święta sprawiły, że czwartkowa sesja, podobnie jak i wszystkie w tym tygodniu, przebiegła w dosyć sennej, ale przyjaznej bykom atmosferze. Obniżona aktywność graczy pozwoliła na umiarkowany wzrost wartości kontraktu na WIG20.
Tendencji wzrostowej obserwowanej w ciągu kilkunastu ostatnich dni nie potwierdzają ani nie zmieniająca się liczba otwartych pozycji, ani tym bardziej wolumen, malejący z dnia na dzień poza sesją z ostatniego piątku. Również negatywną wymowę ma fakt, że trzy dni temu cena kontraktów na WIG20 wzrosła do nowego maksimum. Jednak tak wysokie kursy nie utrzymały się do końca sesji i w efekcie opór został tylko naruszony. Również oscylatory nie potwierdziły nowego wierzchołka. Fakt, że większość z nich wykreśliła dosyć wiarygodne wsparcia, ale od tego czasu poruszają się raczej w horyzoncie niż w trendzie wzrostowym.
Z drugiej strony, nie ma presji sprzedających, a ceny, również na rynku kasowym, od jakiegoś czasu są bardzo stabilne. To pozwala na utrzymywanie wysokiego poziomu przez indeks i kontrakty.
Warto zwrócić uwagę na tygodniowy MACD, który praktycznie od końca 2001 r. utrzymuje się w trendzie wzrostowym. Ostatni spadek powstrzymany został na poziomie szczytu z początku 2002 r.
Wielkość obrotów przy obecnych poziomach cenowych nie wskazuje na dystrybucję akcji. W dłuższej jednak perspektywie należy odnotować, że obroty utrzymują się na dosyć wysokim poziomie i towarzyszyły znaczącym zwyżkom indeksu. Być może właśnie taki układ można interpretować jako trwającą już od jakiegoś czasu dystrybucję. Szczególnie że od jakiegoś czasu większość komentatorów podkreśla fakt, że wysokie ceny i wciąż dobra "przedakcesyjna" atmosfera mogą zachęcać do zamykania pozycji.