Jeszcze kilka miesięcy temu większość ekonomistów oczekiwała, że ceny w tym roku będą rosły szybciej. Tymczasem - jak wynika z danych - praktycznie stoją w miejscu. Inflację napędzają ceny żywności (wzrost w marcu o 3,1%) oraz nośników energii i paliw (wzrost - odpowiednio - 3,1% i 1,9%). Ekonomiści zwracają uwagę, że wzrost ten to zasługa głównie czynników sezonowych oraz wzrostu cen paliw na świecie.
- Ostatnio jak mantrę można powtarzać stwierdzenie: nie ma presji popytowej - mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego.
- Naszym zdaniem, obserwowany ostatnio wzrost sprzedaży detalicznej jest skutkiem tego, że gospodarstwa domowe robią zapasy przed wejściem do Unii Europejskiej - twierdzi Piotr Kalisz, ekonomista PKO BP. Kiedy ceny zaczną rosnąć szybciej? Zdaniem analityków - po wejściu do Unii Europejskiej.
- Powodem wzrostu inflacji będą z jednej strony podwyżki podatków pośrednich, jakie zaczną obowiązywać po 1 maja, a także ceny żywności, która ostatnio szybko drożeje - uważa K. Zajdel-Kurowska.
- Najszybciej ceny będą rosły w maju i czerwcu i wtedy inflacja sięgnie ok. 2,5% - i na tym poziomie utrzyma się do końca roku - sądzi P. Kalisz.