Opublikowane w środę dane o większych zapasach ropy naftowej w USA sprawiły, że czwartek przyniósł niewielki spadek notowań. Dodatkowym powodem były doniesienia o przekraczaniu przez kraje OPEC limitów wydobycia. Potwierdził je wczoraj przewodniczący tej organizacji Purnomo Yusgiantoro, uzasadniając to zjawisko wysokim poziomem notowań. Nadeszła też wiadomość, że Arabia Saudyjska postanowiła wznowić w maju dostawy ropy do Japonii, Korei Południowej i na Tajwan w ilościach zgodnych z zawartymi kontraktami. Ostatnio eksport do tych krajów był ograniczony.
W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w maju płacono po południu 33,35 USD, wobec 33,45 USD w końcu sesji środowej.
Cena złota spadała przez trzeci dzień z rzędu, a głównym powodem był wzrost kursu waluty amerykańskiej do najwyższego poziomu od prawie 4 miesięcy. Za 1 USD płacono 1,1894 euro. Do wzmocnienia dolara przyczyniły się dane makroekonomiczne. Wykazały one ożywienie w przemyśle okręgu nowojorskiego oraz dobre perspektywy dla zatrudnienia, mimo wzrostu w minionym tygodniu liczby nowych bezrobotnych w USA.
Na nowojorskim rynku Comex złoto z dostawą w czerwcu staniało o 1,30 USD, do 397,90 USD za uncję. Od początku kwietnia, gdy notowania tego kruszcu osiągnęły 433 USD za uncję, tj. najwyższy poziom od piętnastu lat, nastąpił już ich 8-proc. spadek.
Londyńska firma badawcza GFMS przewiduje jednak ponowny wzrost ceny złota w związku z napięciem politycznym oraz amerykańskimi deficytami budżetowym i rozrachunków bieżących, które mogą osłabić pozycję dolara. Nie wyklucza, że w 2004 r. uncja tego metalu będzie kosztować 450 USD.