Drodzy Narodowy Banku Polski oraz Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów! Korzystając z Waszej akcji pod hasłem "Pilnujemy cen, żeby nie wzrosły za bardzo", chciałbym donieść, że od kilku lat jesteśmy ofiarami zawyżania kosztów towarów i usług pod pretekstem wejścia Polski do Unii Europejskiej. Otóż od dłuższego czasu taką praktykę stosuje państwo. Ileż to razy pod pretekstem dostosowania się do regulacji unijnych podwyższano akcyzę na alkohole. Okazało się, że mamy ten podatek na jednym z najwyższych poziomów w Europie. To samo z VAT-em. Ale przecież nie musimy się trzymać regulacji unijnych. Nasz Sejm zdecydował, że w sprawie internetu nie musimy mieć 22-proc. podatku. A skoro w tej sprawie nie musimy, to dlaczego trzeba go podwyższać na materiały budowlane?
Pod pretekstem wejścia Polski do UE funduje się nam od dłuższego czasu wzrost obciążeń podatkowych i parapodatkowych. Oczywiście - nie mówi się tego wprost, ale używa się nieco bardziej pokrętnych wyjaśnień. Przykładowo - tłumaczy się Polakom, że nasz kraj potrzebuje pieniędzy na inwestycje, do których będzie się dokładać Unia Europejska. I funduje się nam opłatę paliwową, która w nieuzasadniony sposób podwyższa cenę benzyny. Innym elementem jest stwierdzenie, że wejście Polski do Unii Europejskiej oznacza konieczność wejścia do strefy euro - a to wymaga redukcji deficytu budżetowego. Do tego zaś konieczne są nie obniżki wydatków, tylko podwyżki podatków, a - jak wiadomo - wysokość podatków też ma wpływ na ceny, choćby usług. Wreszcie - państwo chce zwiększyć swoje dochody, bo - jak wyjaśniają przedstawiciele wielu urzędów - trzeba zatrudnić więcej ludzi i więcej im zapłacić, bo UE oznacza nowe obowiązki. A przecież wiadomo, że urzędników i tak mamy bez liku.
Mam nadzieję, Szanowny Banku oraz Drogi Urzędzie, że zajmiecie się tymi przejawami nieuzasadnionego wzrostu cen. Wam - tak jak mnie - zależy przecież na rzeczywistych przyczynach wzrostu cen. Nie sądzę, aby obu tak szanownym urzędom zależało na łapaniu i karaniu np. piekarza, który chciał zarobić nieco więcej i podniósł cenę chleba o 30 groszy. Nie sądzę, aby wyłapywanie drobnych przedsiębiorców czy sklepikarzy przez Waszą inspekcję bankowo-konkurencyjną miało się okazać jedynym celem całej akcji. Tak samo jak - mam nadzieję - nie jest nim pokazanie wszystkim, że każdą cenę w naszym kraju da się uregulować i wolny rynek jest niepotrzebnym przeżytkiem. Nie wierzę też, że Wasza akcja została rozpoczęta tylko po to, aby przygotowane przez obie Tak Ważne Instytucje prognozy dotyczące wzrostu cen po wejściu do Unii Europejskiej okazały się trafione. Liczę więc - Szanowny NBP-ie oraz Wysoki UOKiK-u - że Wasi inspektorzy trafią do źródła podwyżek i dowiedzą się w Ministerstwie Finansów, Gospodarki, Kancelarii Premiera oraz w Sejmie i Senacie, dlaczego wejście do Unii Europejskiej spowoduje wzrost cen różnych produktów.
Z poważaniem
Marek Siudaj