- Podpisaliśmy umowy na budowę fabryczek o wartości ponad 3,3 mln zł. Mamy ogromną szansę na podpisanie kolejnych. Zaczynają się bowiem inwestycje na niespotykaną od dawna skalę. Nie pamiętam, aby spółka miała kiedykolwiek tak dużo zleceń, zarówno na wykonawstwo robót budowlanych, jak i na produkcję stalową - twierdzi Henryk Chyliński, prezes Projprzemu.

W tym roku spółka zmuszona była zwiększyć zatrudnienie z 570 do 650 osób. - To był konieczny krok. Co więcej, aby spełnić oczekiwania naszych kontrahentów muszę dokupić trzy maszyny do fabryki zajmującej się częścią produkcyjną. Doszliśmy już do kresu możliwości produkcyjnych i musieliśmy w krótkim czasie znacząco je zwiększyć - dodaje Henryk Chyliński.

Spółka ma już wypełniony portfel zamówień na cały drugi kwartał oraz na większą część trzeciego, tradycyjnie najlepszego dla Projprzemu. Prezes nie ukrywa, że jego celem na ten rok jest osiągnięcie 5% rentowności netto. Jego zdaniem firma jest dopiero na początku boomu. - Czeka nas jeszcze więcej pracy po wejściu Polski do Unii Europejskiej - kończy.

Z naszych informacji wynika, że przychód przedsiębiorstwa w tym roku może wynieść nawet ok. 100 mln zł, co oznacza ponad 30-proc. wzrost w porównaniu z 2003 r. - Projprzem odczuwa już poprawę wzrostu gospodarczego - tak w Polsce, jak i za granicą. Firma renegocjowała z zachodnimi partnerami umowy na dostarczanie swoich produktów ze stali - uwzględniające wzrost cen surowca. Nowe umowy są korzystne dla spółki. Dla mnie akcje Projprzemu są nadal tanie, zwłaszcza że w tym roku może pokazać naprawdę dobry wynik finansowy - ocenia Marek Krzowski, analityk Domu Maklerskiego BISE.