Wiceprezes rosyjskiego banku centralnego Konstantin Koriszczenko powiedział w niedzielę w Londynie, że być może już w maju kurs rubla będzie ustalany w odniesieniu do koszyka walut, w którym znajdą się dolar i euro. Obecnie rosyjski pieniądz jest powiązany tylko z amerykańskim. Koriszczenko poinformował też, że bank centralny nie zamierza wcześniej informować, kiedy dokładnie te zmiany wejdą w życie. To wszystko sprawia, że inwestorzy, niepewni najbliższych wydarzeń, boją się trzymać rosyjską walutę. - Nikt tak naprawdę nie wie, jaki będzie udział walut w koszyku i kiedy to wszystko zacznie działać - żali się, cytowany przez agencję Bloomberga, Jon Harrison, specjalista od rynku walutowego w londyńskim oddziale Deutsche Banku. - Jeśli dolar będzie się umacniał wobec euro, tak jak to teraz ma miejsce, to gdy będzie już funkcjonował nowy koszyk, rubel osłabnie w stosunku do waluty amerykańskiej - dodaje.
Według Koriszczenki, euro może mieć w koszyku udział w wysokości 10-20%. Jednak inwestorzy sceptycznie podchodzą do tych zapowiedzi, ponieważ przed tygodniem agencja Interfax cytowała jego wypowiedź, w której mówił nawet o 50%.
Wczoraj na giełdzie moskiewskiej za dolara płacono 28,92 rubla, najwięcej od prawie 3,5 miesiąca. W tym roku rosyjska waluta zyskuje jednak wciąż wobec amerykańskiej 1,1% i 7,7% wobec euro.
Przyczyny, dla których rosyjskie władze chcą odejść od powiązania lokalnej waluty tylko z dolarem, poszukuje Al Breach, główny ekonomista moskiewskiego biura maklerskiego Brunswick, jednostki należącej do szwajcarskiego banku UBS. - Nowy koszyk zostaje wprowadzony dlatego, że Rosja przede wszystkim handluje z krajami europejskimi - mówi szef Brunswicka. Przypomnijmy, że rząd Rosji zapowiedział właśnie, iż 27 kwietnia podpisze umowę o objęciu nowych krajów członkowskich wiążącym UE i Moskwę porozumieniem o partnerstwie i współpracy gospodarczej.