Wczorajsza sesja była szóstą kolejną, na której nie działo się zbyt wiele. Kurs kontraktów czerwcowych na WIG20 spadł 8 punktów. To nic nie zmienia w jego sytuacji technicznej - trend krótkoterminowy ma kierunek boczny, w średnim terminie w dalszym ciągu rośniemy. Wzrost ten odbywa się według specyficznego schematu trzy kroki w górę, dwa w dół. Zgodnie z tą prawidłowością, cykliczny dołek - i następujący po nim gwałtowny wzrost - wypadają mniej więcej co cztery tygodnie. Jeśli zasada ta ma zadziałać i tym razem, to skok w górę jest tuż-tuż. Jego zasięg można oszacować na 150-160 punktów - tyle miały trzy ostatnie fale wzrostowe. Sygnałem kupna będzie zamknięcie notowań ponad ostatnim szczytem na 1884 pkt. Ryzyko, mierzone dwukrotnością wskaźnika ATR, wynosi ok. 60 punktów. Gdyby rynek przyspieszył już teraz, oznaczałoby to zarazem, że jednak przyspieszamy i hossa wkracza także w segment dużych spółek.
Na razie jednak takie rozwiązanie problemu trendu bocznego pozostaje w sferze marzeń. Co gorsza, konsolidacja "wciąga" coraz większe grono dużych spółek i o wyraźny trend nie jest łatwo. Wyjątek stanowi tylko silnie idąca w górę Agora. Jeśli akcje, a za nimi kontrakty, miały dotrzeć do górnego ograniczenia długoterminowego trendu bocznego, to na wzrosty jest jeszcze trochę miejsca. Zamknięcie kontraktów czerwcowych wypadło na poziomie 51 zł, podczas gdy górne ograniczenie konsolidacji znajduje się na 64 zł.
Odchodząc od prognozowania - w stabilnym trendzie wzrostowym w dalszym ciągu znajduje się MIDWIG. Dodatkowo w ostatnim czasie dość istotnie obniżyła się zmienność kontraktów na ten indeks, co oznacza, że można sobie pozwolić na otworzenie nieco większej pozycji.