Z. Solorz właściciel Polsatu i największy akcjonariusz Elektrimu, został wczoraj doprowadzony do sądu przez funkcjonariuszy ABW. Nie chciał stawić się dobrowolnie na wezwanie. Odpowiadał jako świadek na pytania dotyczące afery związanej z wyprowadzeniem pieniędzy z FOZZ. Z. Solorz powiedział, że w 1989 r. zaciągnął w funduszu kredyt w wysokości ówczesnych 100 mln zł na swoją firmę Sol-Pol. Wziął go z FOZZ, bo jak twierdzi, załatwianie sprawy w banku trwałoby zbyt długo. Jako zabezpieczenie kredytu wpłacił depozyt w wysokości 70 tys. USD. - Kredyt spłaciłem i depozyt dostałem z powrotem - stwierdził Z. Solorz, który oświadczył też, że nigdy nie współpracował ze służbami specjalnymi.
Szef Polsatu mówił, że wpłacił cały depozytu jednorazowo. Wtedy sąd przedstawił mu dowód przekazu 52 tys. dolarów do banku w Niemczech. Na pytanie czego dotyczył ten przelew - nie odpowiedział. Z. Solorz twierdził wczoraj, że nigdy nie spotkał się z oskarżonym kierownictwem FOZZ, czyli Grzegorzem Ż. i Janiną Ch. Sąd przypomniał jednak, że w 1992 r. podczas przesłuchania w UOP, mówił iż w 1986 r. starał się o 150 tys. USD kredytu w oddziale Banku Handlowego w Luksemburgu, którego szefem był wtedy Grzegorz Ż. - Zapomniałem o tym. Nie wiem, dlaczego wtedy nie dostałem tego kredytu. To było moje jedyne osobiste spotkanie z Ż. - dodał.
Wczoraj próbowaliśmy skontaktować się z Z. Solorzem. Rzecznik prasowy Polsatu poinformował, że przewodniczący rady nadzorczej spółki, nie będzie komentował tej sprawy dopóki jest ona w toku.
Na FOZZ w latach 1989-90 państwo straciło 354 mln zł. Pieniądze zamiast na wykup długu trafiały m.in. na prywatne cele. Oprócz kierownictwa funduszu oskarżony jest także Dariusz P., były prezes Universalu i trzech biznesmenów, którzy nie przyznają się do winy.
PAP