BP w ostatnich latach wydał na ekspansję aż 100 mld USD, co pozwoliło mu wyprzedzić na pozycji europejskiego lidera Royal Dutch/Shell Group, który ostatnio zszokował rynek trzykrotnym zrewidowaniem w ciągu roku informacji o poziomie zapasów ropy i gazu. Teraz BP chce pójść za ciosem i zwiększyć efektywność. W tym celu pod młotek ma trafić dział chemiczny specjalizujący się w produkcji artykułów do pakowania żywności. Jednostka ta zatrudnia 7,5 tys. osób, wchodzi w skład oddziału petrochemicznego i odpowiada za więcej niż połowę jego wyniku operacyjnego, który szacuje się na 13 mld USD. Wczoraj Brytyjczycy zapowiedzieli, że ten dział może trafić na giełdę w drugiej połowie 2005 r. "Wydzielenie tego działu ze struktur spółki byłoby korzystne dla naszych akcjonariuszy, a w długim terminie sprzyjałoby też tej jednostce" - napisał w komunikacie John Browne, dyrektor generalny BP.

Wczoraj brytyjski koncern przedstawił również wyniki finansowe za I kwartał br. Zysk netto wzrósł o 14%, do 4,82 mld USD, czemu sprzyjały przede wszystkim wpływy ze sprzedaży aktywów i wyraźny wzrost produkcji na rynku rosyjskim. BP zainwestował w Rosji w joint venture ze spółką Tiumen Oil, co pochłonęło aż 6,35 mld USD. Zysk z podstawowej działalności, czyli wydobycia ropy i gazu, spadł natomiast o 11%, do 4,57 mld USD. Zmniejszenie marż obniżyło też zarobek drugiego co do wielkości działu spółki - rafineryjnego i marketingowego.

Zapowiedź podziału spółki oraz wzrost zysku spowodowały, że wczorajszą sesję na giełdzie londyńskiej BP rozpoczął od zwyżki. Akcje spółki zdrożały w pierwszych godzinach notowań o 1,4%. Od początku roku kurs walorów brytyjskiego koncernu wzrósł o 7,7%.