Ostatnim wsparciem, chroniącym przed głębszą przeceną, jest średnia krocząca z 45 sesji. Indeks niebezpiecznie się wczoraj do niej zbliżył (dzienne minimum wypadło na jej wysokości). Sądzę, że jej jednoznaczne przełamanie będzie ostatecznym sygnałem zakończenia trendu wzrostowego, rozpoczętego w listopadzie ubiegłego roku.

Nieco gdybając mogłoby się okazać, że część obserwatorów rynku miałaby rację, że kilkumiesięczna zwyżka zakończyłaby się wraz z formalnym wstąpieniem do UE. Z drugiej strony uważam jednak za częściowo niemożliwe nagłe (z dniem 1 maja) wstrzymanie się inwestorów zagranicznych z zakupami polskich akcji. Wątpię, by udział polskich akcji w portfelach był aż tak znaczny.

Wracając jednak do analizy technicznej, trzeba zauważyć, że ostatnia zniżka została potwierdzona przez wskaźnik Ultimate. Bardzo ufam temu wskaźnikowi. Radzę jednak wstrzymać się z nieprzemyślanymi decyzjami, gdyż inne oscylatory nie potwierdziły spadku i nadal poruszają się (najczęściej) w trendzie bocznym, a obroty ustabilizowały się na dosyć niskim poziomie (co nie zmienia faktu, że były bardzo wysokie w chwili przełamywania linii trendu łączącej dołki świec z 20.11, 29.01 i 24.02).

WIG20, rosnąc do poziomu 1880 pkt, wypełnił zasięg możliwego wzrostu w ramach bieżącego trendu. Za ostateczną barierę dla tendencji rosnącej jakiś czas temu uznałem 1930 pkt. Obecnie coraz bardziej powątpiewam w możliwość dalszego wzrostu. Przekonuje mnie o tym kilka czynników, w tym między innymi trwające silne wzrosty spółek średnich, często mające podłoże spekulacyjne.

Faktem jest jednak, że dosyć wysokie ceny większości spółek są bez trudu utrzymywane, czyli presji zwiększonej podaży też nie ma. Pytanie tylko - na jak długo starczy posiadaczom akcji cierpliwości, bo raz że korekty stają się coraz częstsze, a dwa, że następujące po nich wzrosty są coraz mniejsze i trudniej przychodzą rynkowi. Najbliższe wsparcie to wspomniana SK-45 (pokrywająca się z pierwszym poziomem zniesienia Fibonacciego dla hossy z listopada).