Ostatni tydzień na zachodnich rynkach przyniósł kontynuację wzrostów. W większości przypadków były one jednak na tyle słabe, że należy mówić jedynie o korekcie. Nie zakończyła się ona również na rynkach środkowoeuropejskich, które przez ostatnie sesje poruszały się horyzontalnie.
S&P 500 wciąż znajduje się w korekcie trendu spadkowego. Indeks cały czas pozostaje zarówno poniżej szczytu z początku marca w okolicach 1160 punktów, jak też wierzchołka z początku kwietnia na poziomie 1151 punktów. Choć pierwszym sygnałem, który powinien zaniepokoić inwestorów obstawiających spadki, byłoby pokonanie właśnie poziomu 1151 punktów, to jednak o zanegowaniu średnioterminowego scenariusza spadkowego będzie można mówić dopiero po przełamaniu pierwszego z wymienionych maksimów. Jeśli jednak indeks nie zdoła przekroczyć 1160 punktów, to w ciągu najbliższych sesji na amerykańskim rynku powinno dojść do kontynuacji spadków. W takim przypadku pierwsze wsparcie pojawi się w okolicach 1116 punktów, a kolejne stanowić będzie strefa 1088-1095 punktów. W średnim horyzoncie inwestycyjnym można jednak spodziewać się zejścia indeksu znacznie niżej.
Indeksy środkowoeuropejskie już od dwóch tygodni poruszają się w krótkoterminowych, horyzontalnych formacjach, nie mogąc zdecydować się bądź na kontynuację wzrostów, bądź na rozpoczęcie spadków. Choć daleki od doskonałości, to jednak najbardziej klarowny sygnał pojawił się pod koniec zeszłego tygodnia na warszawskim rynku. Na wykresie WIG powstała długa czarna świeca, świadcząca o przewadze podaży. Kolejne sesje nie przyniosły jednak ani kontynuacji spadków, ani też zanegowania sygnału sprzedaży. Podobnie sytuacja przedstawia się na rynku czeskim i węgierskim, gdzie wzrostowe sesje przeplatają się ze spadkowymi, a żadna ze stron rynku nie potrafi uzyskać zdecydowanej przewagi. Cały czas mamy zatem do czynienia z krótkoterminową korektą trendu wzrostowego i nie pozostaje nam nic innego, jak spokojnie czekać albo na kontynuację zwyżki, albo na przekształcenie korekty w średnioterminową tendencję spadkową.