Leszek Miller składając w niedzielę dymisję z funkcji premiera podziękował za trudny etap kadencji swoim koalicjantom, partii macierzystej oraz prezydentowi. Odchodzący szef rządu złożył także na ręce prezydenta oraz swojego następcy Marka Belki raport o działaniach swojego gabinetu. - Jest to rejestr dowodów, że czasu ani szans nie zmarnowaliśmy - powiedział.
Podziękowania
- Wspólnie z UP i PSL przeszliśmy przez najtrudniejszy etap naszej kadencji. Razem zapobiegliśmy katastrofie finansów publicznych, razem negocjowaliśmy w Kopenhadze - powiedział L. Miller. Szczególne podziękowania odchodzący premier złożył na ręce szefa SLD Krzysztofa Janika. - Bez poparcia SLD nie mogłoby się zdarzyć nic pozytywnego - ocenił. L. Miller podziękował także prezydentowi. - Współpraca między panem a mną układała się na fundamencie szorstkiej przyjaźni, jak to kiedyś określiłem. Spieraliśmy się czasami, zdarzało się, że nie mogliśmy znaleźć kompromisu, ale tylko w jakiejś drobnej sprawie. Podziękował też ministrom, którzy należeli do jego gabinetu. - Możliwość pracy z wami była dla mnie nie tylko wielkim doświadczeniem, ale i zaszczytem. Wierzę, że wasze kompetencje zostaną odpowiednio wykorzystane, a efekty waszej pracy docenione - zaznaczył L. Miller.
Historia odda honor
Prezydent przyjmując dymisję rządu podkreślił, iż wierzy, że historia odda honor tym wszystkim, którzy pracowali dobrze, a również potępi tych, którzy przeszkadzali temu rządowi i nie budowali jego autorytetu. - Zasługą tego rządu jest wejście do UE, zahamowanie kryzysu finansów publicznych, zbudowanie dobrych kontaktów z sąsiadami - podkreślił A. Kwaśniewski. Prezydent podziękował ustępującemu premierowi za to, że doprowadził do wzrostu gospodarczego "budzącego zazdrość w innych krajach europejskich" oraz umocnienia złotówki. - Ten rząd udowodnił, że możliwe jest wprowadzenie w życie hasła o zbudowaniu mocnego fundamentu, którym jest rozwój gospodarczy i finansowy - powiedział.