Już ponad 7% stracił WIG20 od kwietniowego szczytu. Indeks przełamał średnią kroczącą z 45 sesji, która dawała wsparcie przez cały I kwartał. Po zakończeniu na wtorkowej sesji ruchu powrotnego w jej kierunku wczoraj sprzedający znów przystąpili do ataku. Szczególnie niepokojąca jest zwiększająca się szerokość zniżkującego rynku. Po przecenie KGHM oraz słabych w ostatnich tygodniach notowaniach spółek informatycznych przyszła kolej na wyprzedaż banków. To niezbyt dobrze rokuje przed zbliżającym się szybkimi krokami testem kluczowego w średnim terminie wsparcia. WIG20 ma je w okolicach 1700 pkt, natomiast WIG przy ok. 23 tys. pkt, gdzie przebiega roczna linia trendu rosnącego oraz znajduje się z trudem pokonany w I kwartale szczyt internetowej hossy. Spadek poniżej tego poziomu w zestawieniu z wyraźną negatywną dywergencją widoczną na tygodniowym MACD stawiałyby pod znakiem zapytania zapowiadaną powszechnie kontynuację hossy.

Światowe giełdy zmrożone perspektywą podwyżki stóp i niepewnością związaną z tym, jak amerykańska i światowa gospodarka radzić sobie będą w warunkach rosnących kosztów pieniądza, potwierdzają wnioski sprzed dwóch miesięcy. Sprowadzały się do stwierdzenia, że roczna korekta bessy zakończyła się i kolejne miesiące będą stały pod znakiem wyprzedaży. Niepokojące jest wyraźne pogorszenie nastrojów na rynkach wschodzących. Po części wiąże się to z oczekiwanymi podwyżkami stóp procentowych, po części z zapowiadanym ochłodzeniem koniunktury w chińskiej gospodarce.

Coraz wyraźniejsze są sygnały zakończenia korekty notowań euro wobec dolara. Spadek wartości amerykańskiej waluty dodatkowo powiększałby skalę niepewności na rynkach akcji i obligacji w USA.

W takich warunkach nietrudno sobie wyobrazić wzrost kosztów obsługi długu publicznego. Na zakładane w dokumentach rządowych obniżki stóp procentowych nie ma co liczyć, złoty też nie chce za bardzo się umacniać. W perspektywie rysuje się rząd z wątpliwym poparciem parlamentarnym i przyspieszone wybory. To nie pomoże w przygotowaniu budżetu na 2005 r., który zostałby dobrze przyjęty przez rynki finansowe.