Przebieg wczorajszej sesji na międzybankowym rynku obligacji skarbowych zdeterminowany został informacją o obniżeniu denominowanego w złotówkach ratingu długoterminowego zadłużenia Polski przez agencję Fitch. Chociaż było to zaskoczeniem dla inwestorów, to takiej decyzji można było się spodziewać, jak również można oczekiwać analogicznych od pozostałych agencji ratingowych. Powód to oczywiście obawy o politykę fiskalną w perspektywie kilku miesięcy rządów pozbawionego poparcia politycznego gabinetu prof. Belki, ale również karygodnie nieudolnie prowadzona polityka emisyjna polskiego długu. Inwestorzy już wczoraj, podczas kompletnie nieudanego przetargu obligacji dwuletnich zademonstrowali niechęć do finansowania deficytu Skarbu Państwa, a w tym miesiącu Ministerstwo Finansów chce uplasować jeszcze emisje papierów zmiennoprocentowych (do 1,5 mld zł), pięcioletnich DS0509 (1,7-2,7 mld zł) oraz 4 mld bonów skarbowych. W sytuacji gdy całość wolnych środków polskiego sektora finansowego spoczywa na rachunku Ministerstwa Finansów w NBP pytanie postawione w tytule staje się retoryczne.
Poziomy otwarcia i zamknięcia sesji wczoraj prezentowały się następująco: dwuletnie obligacje OK0406: 87,40 i 87,15 (7,25% i 7,41%), pięcioletnie DS0509: 94,30 i 93,70 (7,39% i 7,55%), dziesięcioletnie DS1013: 85,10 I 84,75 (7,22% i 7,28%).